Logowanie do serwisu
WiGometr - Indeks Nastrojów Inwestorów
Czy styczeń na gpw będzie ?
wzrostowy
spadkowy
horyzontalny

Głosuj

Zagłosuj aby zobaczyć wyniki ankiety.

Polska

Hołd Ruski 1611 roku - historia polski inaczej - przez wrogów pisana

 Za nami nudne giełdowe sesje więc warto od czasu do czasu napisać co inwestor wiedzieć powinien. W historii Polski, tej dawnej i współczesnej jest tyle kłamstwa, że warto pewne rzeczy opisać bo nie są znane szerokiemu ogółowi społeczeństwa. W miarę wolnego czasu, będę tu dodawał interesujące opracowania dotyczące tej zakłamanej części historii naszego kraju. Historii odmiennej od prawdziwej bo pisanej dla nas przez zwyciezców, najczęsciej naszych wrogów. 

 

 

Hołd ruski 1611 roku

Za nami kolejna zakazana przez dziesiątki lat - 404 rocznica  potęgi, chwały i wielkości Państwa Polskiego. Rocznica hołdu ruskiego. Komunistyczna propaganda PRL-u bardzo mocno akcentowała wielkość i znaczenie hołdu pruskiego zupełnie zatajając fakt, że Polacy jako jedyni zdobyli Moskwę i usadowili na tronie swojego władcę a ruski car na kolanach składał hołd majestowi Rzeczypospolitej obiecując wierność i całujac na kolanach w rękę władcę polskiego. Dlatego rocznica 29 listopada - rocznica hołdu ruskiego znana jest niestety nielicznym.  

Obraz Jana Matejki zatytułowany Hołd Ruski 1611 roku - od 1954 r., za czasów władz PRL oznakowany został napisem  ,,Nie eksponować ze względu na niskie walory artystyczne" przechowywany jest nadal w piwnicach muzealnych i nie jest pokazywany zwiedzającym.

W przeciwieństwo do Polski – w Rosji pamięta się o tym hołdzie bardzo dobrze; dzień 4 listopada – rocznica odbicia Kremla z rąk polskich  – obchodzone jest jako Dzień Jedności Narodowej. Hołd Ruski to wydarzenie będące wielkim tryumfem Rzeczypospolitej, zarówno w czasach zaboru rosyjskiego, jak i PRL-u, było cenzurowane. Niewygodne z prestiżowego punktu widzenia było pomijane w podręcznikach, encyklopediach i opracowaniach historycznych. A pamięta ktoś może hołd lenny Iwana Groźnego ? 

Przypomnijmy to niezwykle ważne dla naszego narodu i państwa zwycięstwo. Jak piszą kroniki tamtych czasów był to akt „ sławny, wielki i nigdy w Polsce nie widziany”. 

W 1609 r. car Rosji Wasyl IV Szujski zawiera wymierzone przeciw Rzeczypospolitej przymierze z królem Szwecji, Karolem IX. W odpowiedzi król Polski Zygmunt III Waza rusza na twierdzę w Smoleńsku, której oblężenie rozpoczęło się we wrześniu 1609 r. Tym faktem rozpoczyna się regularna wojna polsko-rosyjska której celem jest zdobycie Moskwy.

Przeciwko oblegającym Smoleńsk wojskom polsko-litewskim car Wasyl Szujski wysłał armię swojego brata kniazia Dymitra Szujskiego połączoną z najemnymi oddziałami szwedzkimi liczącymi ok. 35 tys. wojsk żołnierzy.  Skromnymi siłami Wojskami Rzeczypospolitej w licznie 7 tysięcy skutecznie kieruje wybitny geniusz wojskowy i dyplomata w jednej osobie – Hetman Polny Koronny Stanisław Żółkiewski. Na jednego Polaka przypada aż 5 Rosjan. Kolejnym epizodem tej wojny jest bitwa pod Kłuszynem do której doszło 4 lipca 1610 r. gdzie zaledwie 5.5 tysięczne wojska husarzy rozgromiły połączone siły szwedzko-rosyjskich armii. Polakom poddawały się kolejne miasta ruskie a bojarzy zdetronizowali cara Wasyla Szujskiego.

9 października 1610 r. polskie odziały wkroczyły na Kreml. Wasyl wraz ze swoimi braćmi Dymitrem i Iwanem Szujskim zostali aresztowani. 13 czerwca 1611 r. po ponad półtorarocznym oblężeniu padła twierdza smoleńska. 29 października 1611 r. hetman Żółkiewski w uroczystym orszaku wkroczył ze swoim wojskiem do Warszawy, wioząc ze sobą Wasyla Szujskiego oraz jego braci Dymitra i Iwana. Po uroczystym przemarszu przez Krakowskie Przedmieście więźniowie zostali doprowadzeni na Zamek Królewski, gdzie w obecności polskiego króla na uroczystej sesji zebrał się wspólnie Sejm i Senat Rzeczypospolitej.

Rosyjscy jeńcy oddali hołd siedzącemu na tronie Zygmuntowi III, pochylając się nisko, klękając oraz całując królewską dłoń, a następnie złożyli przysięgę wierności polskiemu władcy.

Jako więzień króla polskiego car wraz z rodziną został najpierw umieszczony w rezydencji na Mokotowie, a potem w Gostyninie pod Płockiem, gdzie zmarł w 1612 r. W 1620 r. jego szczątki zostały przeniesione do Warszawy do specjalnie wybudowanego w tym celu mauzoleum - Kaplicy Moskiewskiej, zaś w 1635 r. wydano je Rosji. W kolejnych latach obiekty i przedmioty związane z hołdem i niewolą Szujskich były konsekwentnie usuwane i niszczone zgodnie z rosyjską racją stanu. Znaczącym tego przykładem były próby zburzenia upamiętniającej zdarzenie Kaplicy Moskiewskiej, którą rozebrano ostatecznie w 1816 r.

 

Kościół Katolicki i Rzeczypospolita Wazów 

Po zakończeniu dynastii Rurykowiczów Carstwem Rosyjskim targał wielki kryzys. Ościenne państwa i wewnętrzni uzurpatorzy systematycznie niszczyli państwo Moskali. Rządzący wtedy w Polsce Zygmunt III Waza poddany był dwóm zgubnym namiętnościom. Marzył o odzyskaniu szwedzkiej korony którą uważał za większą nobilitację niż korona Rzeczypospolitej. Ta idea wypełniała całe jego życie i podporządkowywała interesy Rzeczypospolitej jego prywatnym interesom dynastycznym. Po drugie Zygmunt III Waza celem osiągnięcia szwedzkiej korony dał się omotać wyrafinowanej dyplomacji watykańskiej a zwłaszcza papieżowi Klemensowi VIII. Papież i jego świta wspierali dążenia króla polskiego do odzyskania szwedzkiej korony bo pokładali nadzieję, że polski król przywróci w ramach kontrreformacji ponownie panowanie Watykanu nad tym protestanckim królestwem. 

Za czasów panowania dynastii Wazów Watykan odegrał niestety bardzo złą rolę w polskiej historii. Ba, można powiedzieć, że ingerował bardzo mocno w polskie życie polityczne dostosowując je do swoich watykańskich interesów rozszerzenia panowania kościoła rzymsko-katolickiego na Skandynawię i państwo Carów Moskiewskich. W polskim życiu politycznym mącili i dzielili bardzo mocno nuncjusze watykańscy. Do realizacji swoich celów używali przekupstw, szantażu i kłamstw. Uprawiali prawdziwą real polityk mając za nic interes państwa polskiego. Jedynym celem Watykanu było podporządkowanie kolejnych obszarów pod kościelne zwierzchnictwo. Obłąkany chęcią odzyskania korony szwedzkiej Zygmunt III Waza dał się wmanewrować wytrawnym dyplomatom watykańskim w ich interesy. Król Zygmunt popierany nominalnie przez Rzym to w papiestwie widział szansę na osiągnięcie swoich chorych ambicji dynastycznych. Stąd jego permanentne popieranie Watykanu pomimo sprzeciwu polskich środowisk patriotycznych reprezentowanych choćby przez hetmana Stanisława Żółkiewsiego. 

Działania Wazów zasługują na szczególna uwagę. Bowiem to za ich czasów i z ich decyzji Rzeczypospolita nie wykorzystała szansy jaka zdarza się w historii pewnie raz na 1000 lat. Otóż dzięki wielkiemu kunsztowi militarnemu i geniuszowi politycznemu Hetmana Zółkiewskiego, po serii zwycięstw na Moskalami Rzeczypospolitej udało się najpierw osadzić na tronie moskiewskim Dymitra Samozwańca. Później dzięki kolejnym zwycięstwom polskiego oręża i porozumieniu z bojarami doszło do układu w myśl którego koronę carów otrzymał królewicz Władysław Waza. Rzeczypospolita opanowała olbrzymie terytorium i miała historyczną szansę aby uczynić je przyjaznym względem Rzeczypospolitej. Układ z bojarami i rosyjską cerkwią prawosławną przewidywał, że przyjmują na cara królewicza i będą respektować dynastyczne przymierze z imperium nad Wisłą.

Istotnym warunkiem ugody było poszanowanie przez królewicza Władysława i Rzeczypospolitą odrębności wyznaniowej państwa Moskiewskiego. Ten punkt porozumienia spowodował wściekłość watykańskich dyplomatów w Warszawie i doprowadził ich do furii. Za ich staraniem obłąkany szwedzką koroną Zygmunt III Waza doprowadził w praktyce do zerwania postulatu dotyczącego poszanowania praw cerkwi co spowodowało w konsekwencji powstanie przeciwko Polakom i szerzonemu przez nich  katolicyzmowi.

I tak zaprzepaszczona została  jedyna historyczna szansa na trwały przyjazny dyplomatyczny sojusz z Moskwą. Nie mówię już o możliwym dynastycznym utworzeniu super potęgi w Europie. Stało się tak dzięki,  po pierwsze watykańskim intrygom na które jest mnóstwo historycznych dowodów źródłowych w postaci dokumentów pisanych oraz dzięki chorej i wręcz obłąkańczej obsesji Zygmunta Wazy na tle odzyskania korony króla Szwecji.  

Czasy dynastii Wazów to czasy jednych z najciemniejszych i najbardziej tragicznych intryg Watykanu w interesy Rzeczypospolitej. To czasy w których nasz interes został podporządkowany interesowi papiestwa a Polska była instrumentalnie i skutecznie wykorzystywana do globalnych europejskich rozgrywek kościoła takich jak wspomniane tu wojny ze Szwecją, z Moskalami oraz z Turcją. To także w tym czasie Watykan skutecznie przeszkadzał w odzyskaniu Śląska aby nie osłabiać katolickiej dynastii Habsburgów.

Również za czasów Wazów pod naciskiem Watykanu faktycznie przestała w Rzeczypospolitej istnieć wolność religijna która była fundamentem budującym i jednoczącym wielonarodowe i wielowyznaniowe mocarstwo nad Wisłą. I to był także  jeden z prawdziwych powodów upadku Rzeczypospolitej. Kościół katolicki uzyskał hegemonię w życiu publicznym co skutkowało stopniowym zanikiem więzi z imperium Jagiellonów obywateli ruskich wyznania wschodniego. A jeszcze niedawno oddawali swoje życie za swoją Rzeczypospolitą. Od tamtego czasu zaczęli coraz częściej spoglądac ku Moskwie jako gwarantowi prawosławnej wiary. 

Skutki poddaństwa wobec papiestwa doprowadziły do permanentnego osłabiania Rzeczypospolitej za co przyszło później zapłacić Polsce rozbiorami. 

Grzegorz Nowak

serwis giełdowy amerbroker.pl 

 

Jan Matejko - Hołd Ruski 1611 roku 

 

 

16 listopada 2014 roku

 

Święty Stanisław - życiorys, historia prawdziwa. Patron Polski, święty, zdrajca, niemiecki agent i puczysta w jednej osobie 

 

Dobry inwestor wiedzieć powinien, że parę dni temu obchodziliśmy święto patrona Polski – św. Stanisława. Te sylwetkę znać powinien każdy Polak, nie tylko katolik. Dlaczego ? Bo jest wokół niej mnóstwo fałszu i zakłamania. Warto nauczyć młodych Polaków fragmentów prawdziwej historii ich ojczyzny. A więc zacznijmy.

 

Św. Stanisław patron Polski – kościelna bajka

 

Kościół katolicki sprzedał Polakom bajkę o bogobojnym biskupie który napiętnował i sprzeciwiał się rozwiązłemu życiu króla Bolesława Śmiałego. Bolesław Śmiały w rewanżu miał własnoręcznie poćwiartować biskupa podczas sprawowania mszy w kościele na Skałce. Po około 200 latach zapomnienia kościół wymyślił historię o morderstwie prawego biskupa, niecnym królu i cudownym zrośnięciu się części ciała biskupa co miało symbolizować zjednoczenie się Polski. Bardziej fałszywej i antypolskiej historii wymyślić nie można było.

 

Św. Stanisław patron Polski – historia prawdziwa

 

Żeby zrozumieć prawdziwie historię o tzw. św. Stanisławie trzeba znać geopolitykę tamtych czasów. A była ona następująca. Za czasów Bolesława Chrobrego cesarz niemiecki miał w polskim królu partnera i równego sobie przyjaciela cesarstwa. Po śmierci Bolesława Chrobrego i cesarza Ottona taka wizja współpracy germańskim władcom przestała odpowiadać. Zmienili ją na wariant divide at impera, czyli dziel i rządź. Polityka ta była skutecznie realizowana wobec wszystkich państw ościennych a zwłaszcza krajów słowiańskich. Świadomi tego byli piastowscy królowie. Systematycznie osłabiani zarówno licznymi bezpośrednimi najazdami na nasze ziemie jak i buntami odśrodkowymi inspirowanymi przez mocodawców z cesarstwa niemieckiego. 

Watykan w tym czasie był częścią składową Cesarstwa Niemieckiego i reprezentował interesy nie jakiegoś wyimaginowanego katolickiego niebiańskiego Watykanu ale po prostu twarde i brutalne interesy niemieckiego cesarstwa. To cesarz usuwał i powoływał podległych mu papieży i żądał posłuszeństwa. 

Tymczasem w Królestwie Polskim młody zaledwie 30 letni król Bolesław Śmiały o niebywałym talencie politycznym i przywódczym czyni z Polski tak silne państwo, że musi się z nim liczyć cesarz Henryk IV. Ten świetnie zapowiadający się przywódca zaczyna budować kolejny wielki projekt. Wznawia metropolię w Gnieźnie co uniezależnia Polskę od cesarstwa. W Niemczech uznano, że tego chyba zbyt wiele ....

Jak była historia tzw. św. Stanisława. Biskup Stanisław pochodził ze szlacheckiego rodu.  Na owe czasy funkcja biskupa była przede wszystkim funkcją polityczną a nie religijną. Biskup zaczął spiskować przeciwko królowi na rzecz cesarstwa. Sam przychylny mu kronikarz Gall pisze o biskupie jako o zdrajcy. Historyczne dowody wskazują, że biskup Stanisław wespół z częścią duchowieństwa i magnaterii bardzo aktywnie działał przeciwko królowi Bolesławowi.

Za swoje występki biskup został prawnie osądzony, udowodniono mu spiskowanie przeciwko prawowitej władzy polskiego króla i wydano na niego wyrok. Uwaga wyrok wydał sąd biskupi !!

Biskup wbrew bajkom kościoła został stracony nie w kościele i nie przez króla, nie na Skałce ale na Krakowskim Rynku gdzie swoją powinność czynił publicznie kat miasta Krakowa.

Klątwa rzucona na króla w tamtych czasach równała się wyrokowi śmierci. Wyklety przez biskupa Polski władca uciekł na Węgry ale dosięgły go noże kościelnych i świeckich uzurpatorów do władzy. Kościół nigdy się nie przyznał do swoich fałszerstw historii. Nawet po upływie tylu wieków i historycznych dowodów poświadczających kościelne kłamstwa. Podkreślmy. Wyroku nie wykonał ani król ani nie było to w kościele. Egzekucje wykonał kat na Krakowskim Rynku po sądzie biskupim. Ćwiartowanie w tamtych czasach było standardowym wyrokiem.

Proces kanonizacyjny był tak wątpliwy, że po raz pierwszy powołano urząd "adwokata diabła". A kardynał piastujący tą funkcję nie chciał do samego końca uznać świętości bp. Dopiero po przybyciu polskiej delegacji (wypełnionej skrzyniami ze złotem) stwierdził, że przyśnił mu się bp Stanisław i uleczył go cudownie z jakiejś choroby... Czy to naprawdę nie wydaje się podejrzane ? Przez dwieście lat po śmierci nie było żadnego kultu Stanisława. Natomiast wszyscy pamiętali wielkiego króla. 

Na skutek klątwy rzuconej przez św. Stanisława na polskiego władcę zamordowano króla Bolesława i w konsekwencji Polska straciła koronę królewską i byt państwowy na okres 241 lat !!! a znaczna część ziem polskich została włączona do cesarstwa niemieckiego jak inne podległe księstwa aż do czasów Łokietka. Dzięki biskupowi Stanisławowi i postawie oligarchii biskupiej zostaliśmy księstwem zwasalizowanym wobec niemieckiego cesarza.

Mało tego, Watykan po osadzeniu w Polsce Władysława Hermana zniszczył w kraju wszystkie księgi i kroniki w których zawarte były przedchrześcijańskie dzieje wielkiego państwa Polan. Dzięki temu pozbawiono Polski i Polaków prawdziwej historii ich kraju. Dodatkowo Watykan przysłał swojego człowieka Galla Anonima którego zadaniem miało być spisanie od nowa historii Polski. Oczywiście chrześcijańskiej tylko Polski i zgodnej z doktryną Watykanu, czyli cesarstwa niemieckiego. Wymazano całą przed chrześcijańską historię kraju. Pozbawiono nas historii, tożsamości, podmiotowości. Według kronik innych krajów piszących o ziemiach polskich wymazano historię 3 tysięcy lat państwowości włącznie z imionami panujących królów, wierzeń itp.

Dzięki biskupowi Stanisławowi uśmiercona została pierworodna królewska linia Piastów a krew inspiratorów królobójców spoczywa na rękach kościoła katolickiego oraz części możnowładztwa.

Skutkiem kościelnych intryg Polska na ponad 200 lat straciła koronę i została podporządkowana cesarstwu niemieckiemu. Utracono tytuł królewski gwarantujący jedność państwa i ducha narodu.

Po 200 latach kościół stworzył bajeczkę o dobrym biskupie i złym królu która ma się nijak do historycznej prawdy. Zdrajcę uczyniono bohaterem, ba, nawet świętym i kazano go czcić jako patrona Polski. Większej zniewagi wobec Polski i narodu trudno sobie wyobrazić. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości rząd Polski świadom historycznych faktów zwraca sie do Rzymu o zniesienie hańbiącego patronatu i zaprzestanie kultu zdrajcy na co podobno przystał bez oporów papież. Niestety biskup Sapiecha przeciwny jest temu projektowi i rozwija mit "męczennika zabitego przy ołtarzu". 

Biskup Stanisław nie zginął za wiarę tylko za zdradę. Za to, że spiskował z Niemcami przeciwko legalnej władzy królewskiej piastowskiej dynastii. Dzisiaj jego zachowanie nazwalibyśmy typowym zamachem stanu. Począwszy od Kazimierza Sprawiedliwego duchowieństwo wymuszało na władcach coraz to większe immunitety i przywileje i stało się prawdziwą potęgą polityczną i ekonomiczną która finalnie oddała się pod protekcję Rzymu. W żadnym innym kraju europejskim duchowieństwo nie uzyskało takich praw, przywilejów, immunitetów, nadań ziemskich i całkowitych zwolnień z podatków jak za czasów państwa Piastów. Od czasów zjazdu w Łęczycy w 1180 r. owieczki strzygło w Polsce już tylko duchowieństwo nic nie łożąc na potrzeby obrony państwa.

W dużym uproszczeniu biskup Stanisław to niemiecki agent i taki sam bohater jak pułkownik Kukliński. Historię piszą nam ci którzy nas zwyciężyli. Żeby poznać dzisiaj prawdziwą historię swojego kraju trzeba się naprawdę sporo natrudzić.

 

W kontekście biskupa Stanisława jako kwintesencja przypomniały mi się słowa wielkiego i przede wszystkim pragmatycznego rosyjskiego polityka, carycy Katarzyny, która powiedziła tak:  

 

 

"Za co nie lubię Polaków ?

Za to, że zdrajcom i sprzedawczykom stawiają pomniki zamiast szubienic " !!! 

 

Grzegorz Nowak 

serwis giełdowy amerbroker.pl 

 

 



Komentarze

[2014-06-11]
Brawo, Panie Grzegorzu!!!

[2014-06-11] gosc
Panie Grzegorzu. Ciekawy tekst, ale: 1) metropolia w Gnieźnie powstała w roku 1000, to przed Bolesławem Śmiałym. Ponadto jedynie Otton I miał w Polsce przyjaciela, Otton III już realizował plan politycznego podboju wschodu ("zagrożenie" chrztem szło od południa i Konstantynopolu). 2) skoro Kościół był taką potęgą, że nakazał zniszczenie ksiąg historycznych i prace Galla Anonima, skąd wzięły się przeciwne twierdzenia i alternatywne wersje tej historii? 3) w tamtych czasach koncepcja dwóch mieczy wciąż była żywa i spór o inwestyturę wcale nie był tak do końca rozstrzygnięty. Watykan to nie było duchowne ramię Cesarstwa, jak Pan chce twierdzić. Oczywiście obejmowanie urzędów kościelnych w celu majątkowym miało miejsce od początku (vide Judasz) i będzie trwać po koniec czasów, ale to nie oznacza braku celu istnienia Kościoła i nie implikuje fałszowania całości historii przez Kościół. Pragnąłbym przypomnieć, że z Kościołem od początku walczą dosłownie wszyscy (na każdy możliwy sposób), ale zwycięzcą wciąż pozostaje Głowa Kościoła - Jezus Chrystus. Jego Wikariusze na tronie Piotrowym bywali lepsi czy gorsi ale to nie są cechy samego Kościoła. Gorąco pozdrawiam

[2014-06-11] grażyna
ale z pana antyklerykal a ja myslalam ze pan pobozny czlowiek

[2014-06-13] Paweł Juś
Nowak co ty piłeś...przyznaj się:) Paweł Juś

[2014-06-17] Marek Niewiński
Mam watpliwosci co do zrodel z jakich korzystal autor tego subiektywnego artykulu.Watpie czy trafilby i wie jak sie korzysta z dokumentow archiwalnych i jak sie je interpretuje.I czy wogole Pan Nowak zna jezyk lacinski i greke. Fakty niestety sa inne i nie mozna mowic ze "tym gorzej dla faktow" jak wynika z tego jego osobistego"bazgrolenia" pisania.Zachecam Pana Nowaka do komenowania wspolczesnych zrodel tasmowych.Zachecam rowniez do znalezienia osobistej moralnosci czy etyki jezeli jestes niewierzacy do czego oczywiscie masz prawo,ale tego typu bazgrolenie nie wplywa na powage Twojej firmy tylko zasiewa watpliwosci ze jestes sflustrowanym moze w depresji czlowiekiem. Pozdrawiam

[2014-06-22] gość
z płk Kuklińskim to pojechałeś po bandzie facet... A caryca zapewne zmieniłaby zdanie patrząc na dzisiejsze zachowanie Bufetowej w Wwie i jej oddanie sprawie powrotu "4 śpiacych". Swoją drogą ten sowiecki cmentarz na Żwirki też należałoby zaorać

[2014-07-09] stary1
Mam nadzieję Panie Grzegorzu ze to jest prowokacja. Niech Pan to potwierdzi - BARDZO PROSZĘ.

[2014-08-22] gosc
Witam serdecznie i gratuluję wiedzy i odwagi Panie Grzegorzu. Dla Tych co mają wątpliwości proszę sobie poczytać co o naszym kraju czyli o Lechitach i Wandalach pisza nasi sąsiedzi Celci i Wikingowie. Poza tym mozna sobie sciągnać polskie stare kroniki z biblioteki narodowej USA - pisane staropolszczyzna i poczytać i wreszcie otworzyć oczy. A tak juz na koniec to koscół katolicki powinien być zdelegalizowany i osądzony za swoje zbrodnie przeciwki naszemu Kraju, tak jak Rzym ich osądził w pierwszym wieku - polecam kronikarzy Tacyta i Flawiusza - poczytac. Pozdrawiam wszystkich a Pana Grzegorza wraz z ukłonami!!! gosc

[2014-08-23] Dzola
Postarajcie się o trochę obiektywizmu, gdyby nie Kościół w Polsce, nie byłoby jej już na mapach świata, gdyby nie kościół na świecie, świata już dawno by nie było. Greg zachęca do snucia własnych wniosków a widzę, że mnóstwo śmieci podawanych głównie przez media zaprząta głowy wielu. Otrząśnijmy się z błota i popatrzmy z dystansu na świat. Dzola

[2014-09-23] socjolog
Większość populacji i to w każdym społeczeństwie to bezwolna masa podatna na manipulacje

[2014-10-01] G Nowak
@ M Niewiński, Panie Marku, artykuł nie jest subiektywny, jest obiektywny. Jest sporo dowodów archiwalnych które w sposób jednoznaczny kwalifikują postać tzw. swiętego Stanisława jako człowieka pazernego i o niskich pobudkach moralnych. Do tego nie jest potrzebna znajomość łaciny czy greki. Niestety zdecydowana większość interpretacji tych faktów narzucona została "wiernym" jeszcze w czasach kiedy Kosciół sprawował absolutną władzę nad rządami dusz. Później te interpretacje Kościoła stały się już "tradycją Koscioła" z którą teraz "nie wypada polemizować". Mój pogląd na ten temat nie ma żadnego związku ani z moją moralnością ani z etyką. Jest raczej próbą dążenia do poznania prawdy. Prawdy często bardzo bolesnej dla koscioła katolickiego w Polsce gdyż na przestrzeni wieków KK zapisał się w Polsce i pięknymi kartami historii i bardzo haniebnymi. Zwłaszcza niektórzy hierarchowie kościoła mieli swój bardzo negatywny udział niszczeniu polskiej państwowości bo reprezentowlai interesy Watykanu czy cesarstwa, ba, nawet cara - w przeciwieństwie do dużej części pospolitgeo kleru który wykazywał się bardzo patriotycznymi pobudkami i wieloma przykładami poświęcenia pro publico bono. I miejmy odwagę o tym mówić. Nie bądźmy niewolnikami Brukseli czy Watykanu tylko bądźmy wolnymi ludźmi dążącymi do prawdy. Ba, nawet wiara niech niektórym nie przesłania zdrowego rozsądku w pojmowaniu i ocenie historycznych wydarzeń. Bo co innego jest wierzyć a co innego być niewolnikiem narzucanych przez religie interpretacji historii. Obawiam się, że Watykan ma już niewiele wspólnego z wiarą ale to temat do bardzo długich dyskusji i nie warto go tu puentować jednym akapitem. Kościól w Polsce nie jest czarno-biały, ma wiele odcieni szarości. Warto aby intelignetni ludzie umieli i potrafili o tym dyskutować na argumenty a nie na inwektywa bo inwektywa będą prowadzić do podziałów na obozy i barykady z których może nie być już odwrotu.

[2014-10-01] G Nowak
@ (2014-06-11) gość, Dużo dystansu i mądrych słów w tej wypowiedzi ale nie ze wszystkim się zgodzę. Tak, metropolia w Gnieźnie była wcześniej a Śmiały ją jedynie odtworzył. Otton miał w Polsce przyjaciela, to fakt ale czy Polska miała w Ottonie przyjaciela ? To całkiem możliwe ale tez Otton miał wizję zjednoczenia Europy na swoich zasadach, powiedzielibyśmy dzisiaj na dość cywilizowanych partnerskich zasadach współpracy – w przeciwieństwie do tego jak organizują Europę aktualnie Niemcy. W jego koncepcji rola Polski była wg niektórych historyków rolą nawet rolą wyróżniającą spośród równych Polsce królestw bo zyskiwaliśmy domniemaną władzę nad całym światem słowiańskim na wschód od Odry. Żeby przeżyć jako państwo musieliśmy od kogoś przyjąć watykańską religię. Taki jest fakt. Inaczej wycięte by w 2-3 wieki każdego między Odrą i Wisłą. Kościół był realną i duchową potęgą w tamtych czasach w przeciwieństwie do czasów dzisiejszych kiedy jesteśmy już u schyłku tej potęgi. Kościół nie tylko fizycznie niszczył wszystkie materialne źródła wierzeń pogańskich ale nawet wiele z nich przejmował aby ułatwić sprawowanie kontroli władzy świeckiej i duchowej nad społeczeństwem. Kościół rzymski przyjął mnóstwo pogańskich wierzeń i obrzędów i dostosował je do swojej potrzeby. Wspomnijmy tylko o kulcie bogini Izydy, dziewicy z dzieciątkiem Horusem, zwanej Matką Kościoła, Królową Niebios i dziewicą – zaadoptowano ten kult na potrzeby Maryi, wielobóstwo pogan zastąpiono kultem świętych – takich przykładów jest mnóstwo. Można powiedzieć w nieładnym uproszczeniu, że twórcą Rzymskiego Kościoła katolickiego jest wielki władca i polityk wszechczasów – cesarz Konstanty I Wielki który zwołał sobór aby zrobić porządki religijne które ułatwią mu sprawowanie władzy i ujednolicą religie która w jego zamyśle miała mieć charakter służebny wobec władzy cesarza. To KONSTANTYN WIELKI stworzył Nowy Testament. Na polecenie Konstantyna zrobiono wykaz kilkudziesięciu pism uznawanych powszechnie za biblie chrześcijaństwa, większość z pozostałych spalono. W uzgodnieniu z biskupami wybrano te pisma które uznano za najbardziej przydatne do unifikacji religii. Po zatwierdzeniu przez Konstantyna nowej chrześcijańskiej religii przez długie lata wycinano w pień wszystkich opornych chrześciajn wobec nowych zasad, stracono także wielu biskupów. Tak wprowadzono kościół powszechny i to są historyczne fakty. Głównym celem cesarza Konstantyna bałwochwalcy i tyrana gorszego niż Neron było ulepszenie sprawowania władzy i dlatego na soborze w Nicei pomieszano naukę biblijnych apostołów z pogańskimi zwyczajami aby sprawniej wprowadzić w cesarstwie jedną religię. Ten pogański na wskroś cesarz (ochrzczony po śmierci – podobnie jak Piłsudski) zbudował Kościół Katolicki na fundamencie zbrodni, bogactwa, pychy i innych najbardziej nikczemnych wartościach. To także podczas soboru w Nicei zdecydowano o uprzedmiotowieniu kobiet w życiu społecznym i religijnym co konsekwentnie Kościół stosował do dzisiejszych czasów. Przez prawie 2 tysiace lat rolę kobiet Kosciół skutecznie spychał na margines życia. Wbrew temu co podobno głosił sam Chrystus - jak mówią odnalezione ostatnio ewangielie gnostyczne. Alternatywne wersje historii wzięły się z analizy niezależnych badań naukowych. Niezależnych od dominacji Kościoła katolickiego. Oczywiście odrzućmy tutaj tych pseudo naukowców których jedynym celem jest jedynie walka z kościołem. Takich w czasach dominacji dyktatury komunistycznej choćby czy polityki laicyzacyjnej Brukseli było i jest wielu. Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego i jego późniejsze mutacje często wykorzystywały Watykan do walki politycznej i podboju ziem słowiańskich na wschodzie. W tym także Polski. Oprócz tego w czasach bardziej niezależnych od cesarstwa Watykan prowadził swoją egoistyczną politykę w środkowej i wschodniej Europie kosztem Polski. Wielokrotnie nuncjusze watykańscy prowadzili wybitnie antypolskie projekty związane choćby z wojnami z Rosją, Turcją czy Szwecją co w sposób fundamentalny przyczyniło się także do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Oczywiście takie fakty historyczne wcale nie implikują przez mnie negacji kościoła powszechnego. Bo przecież za czasów Jezusa nikt nie potrzebował pośredników do Boga. Dlatego w mojej ocenie ten aktualny, hierarchiczny i dogmatyczny kościół Watykański ma niewiele wspólnego z prawdziwą wiarą i naukami religijnymi. To dobry sposób na współuczestnictwo w sprawowaniu władzy nad wiernymi, poganami i trzepaniu kasy. A tak w ogóle kim jest poganin ? Czy to aby nie wyznawca innego sposobu wielbienia tego samego Boga ?

[2014-10-01] G Nowak
[2014-06-22] gość, dlaczego pojechałem z Kuklińskim? Jaki on bohater dla Polaków ? Tylko dlatego, że narzucony został nam przez zwycięzców, czytaj USA i polskojęzyczne media ? To trudna postać, trudne dzieje i skomplikowana postać więc nie mam prawa jej oceniać ale na pewno nie bohater chociaż nie ujmuję mu możliwych szczerych patriotycznych intencji.

[2014-10-01] G Nowak
@ dzola, tak masz racje, w historii KK Polsce jest dużo zarówno pięknych patriotycznych kart ale jest też wiele haniebnych, zwłaszcza kościelnej hierarchii. Musimy starać się być obiektywni i mieć własny osąd sytuacji.

[2014-10-01] Kleryk
@ Nowak, podziwiam wiedzę na temat historii Koscioła i nie tylko, dodam jedynie, że drugi synod nicejski w latach 786-787 potępił pierwszy synod nicejski zwołany przez Konstantyna jako „synod głupców i szaleńców” i dążył do anulowania „decyzji podjętych przez ludzi o zaburzonych mózgach” (History of the Christian Church, H. H. Milman, DD, 1871).

[2014-10-02] Tomson
Wracając do biskupa Stanisława chciałem jeszcze dodać, że cała ta rzecz działa się, za rządów papieża Grzegorza VII, który zasiadał wówczas na tronie papieskim. Podjął się on głębokiej reformy kościoła katolickiego - między innymi wprowadził celibat i chciał zrównać rangą papiestwo z cesarstwem. Do tego potrzebował poparcia innych państw przeciwko ówczesnemu cesarzowi Henrykowi IV. Powstały dwa obozy- papieski i cesarski. Polski król Bolesław Śmiały poparł papieża Grzegorza VII, co bardzo zaniepokoiło cesarza. Wtedy też odbudował Bolesław Śmiały metropolię w Gnieźnie, co poirytowało biskupa krakowskiego — Stanisława, który dotąd był pierwszym w polskiej hierarchii kościelnej. Biskup Stanisław przystąpił do cesarskiego obozu antypapieskiego, w którym znajdowało się również wielu biskupów podległych Henrykowi. Biskup wystąpił przeciw papieżowi. W ten sposób cesarz niemiecki zawiązał spisek mający na celu obalenie rządów króla Bolesława Śmiałego. Niestety tak jak już Pan Grzegorz pisał cała akcja się powiodła (z przykrymi konsekwencjami dla biskupa Staśka, a później dla króla). Miejsce Bolesława Śmiałego zajął jego młodszy brat Herman posłuszny woli cesarza, który już nie uzyskał tytułu królewskiego. Całe to historyczne zamieszanie zostało wywołane przez polskiego duchownego Wincentego Kadłubka, znanego z fantazjowania kronikarza żyjącego około 100 lat później, który rozpoczął uświęcanie zdrajcy. Najstarszą wzmianką o Stanisławie jest fragment kroniki Galla Anonima (1110-1114 r.) o zatargu biskupa z królem: "Jak zaś król Bolesław z Polski został wyrzucony, dużo byłoby o tym do opowiadania, lecz to powiedzieć wolno, że nie powinien był pomazaniec na pomazańcu jakiegokolwiek grzechu cieleśnie mścić. To bowiem wiele mu zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował, gdy za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My jednak ani biskupa zdrajcę uniewinniajmy, ani brzydką zemstę królewską pochwalajmy, lecz ostawmy tę sprawę". Jak widać nawet katolicki duchowny żyjący wcześniej niż Kadłubek uważa biskup krakowskiego Stanisława za zdrajcę. Pozdrawiam Panie Grzegorzu P.s. Dzola - to właśnie miedzy innymi dzięki kościołowi katolickiemu Polska została wymazana z map świata na 123 lata !!!

[2014-11-17] Dzola
Dlaczego Watykan nie uzyskał wpływów w Szwecji? Zgadzam się z tym, że wielu Papieży działało niezgodnie z wolą Bożą i dlatego wszystkie działania wprowadzania wiary siłą spełzły na niczym. Bóg nie narzuca siłą swej woli, zostawił nam wybór a Papież to też człowiek. Jeśliby Waza zrobił z Polski super mocarstwo, kim dzisiaj byśmy byli? Zsekularyzowanym, być może i nawet zamożnym państwem. Kto walczyłby więc w obronie wiary? Naród wybrany już 2000 lat temu ją wypowiedział Bogu, krzyżując Chrystusa. Lecz te sprawy- duchowe - ni jak zrozumieć właśnie bez tego Ducha, czyli Trójjedynego Boga, który ma swoje zamiary wobec ludzkości i ktoś musi mu w tym pomóc. To dla wierzących a niewierzący niech traktują to jak bajkę. Sprawdzam dla każdego z osobna nastąpi. Hey, Dzola.

[2014-11-17] Dzola
“Oto nieskończona stronica, na której prądy [morskie] piszą słowo: ‘Wierzę’. Pomyślcie o chaosie Kosmosu, zanim Stwórca zechciał uporządkować żywioły i utworzyć z nich cudownie [Swoich] towarzyszy. On dał człowiekowi ziemię i to, co ją napełnia, a firmament obdarzył gwiazdami i planetami. Niczego jeszcze wtedy nie było: ani jako bezkształtnego chaosu, ani jako czegoś uporządkowanego. Bóg to stworzył. Stworzył zatem najpierw żywioły. Były bowiem konieczne, chociaż niekiedy wydaje się, że są szkodliwe. Ale zawsze o tym myślcie: nie ma najmniejszej kropli rosy, która nie miałaby swojego dobrego powodu istnienia; nie ma owada – choćby najmniejszego i dokuczliwego – który nie miałby swojej dobrej racji, dla której istnieje. I tak nie ma straszliwej góry, wyrzucającej ze swego wnętrza ogień i rozpalone kawałki lawy, która nie miałaby swojej dobrej racji, dla której istnieje. I nie ma cyklonu bez powodu. I nie ma – przechodząc od rzeczy do osób – nie ma wydarzenia, ani płaczu, żadnej radości, żadnego urodzenia, żadnej śmierci, żadnej bezpłodności lub obfitego macierzyństwa, ani długiego małżeństwa lub szybkiego wdowieństwa, ani nieszczęścia nędzy i choroby, jak i obfitości środków i zdrowia, które nie miałoby swej dobrej racji dla istnienia. Może tego nie dostrzegać krótkowzroczność i pycha ludzka, która widzi i sądzi poprzez wszelkie katarakty i różne mgły właściwe temu, co niedoskonałe. Ale Oko Boże, ale Myśl bezgraniczna Boga widzi i wie. Tajemnica życia w wolności od jałowych wątpliwości – które szarpią nerwy, wyczerpują, zatruwają ziemski dzień – polega na umiejętności wierzenia, że Bóg czyni wszystko z rozumnego i dobrego powodu; że Bóg czyni to, co czyni, z miłości, a nie z głupim zamiarem zadawania cierpienia dla cierpienia. Bóg już stworzył aniołów. Część z nich jednak, z powodu tego, że nie chciała uznać, iż dobrym był stopień chwały, który Bóg im przeznaczył, zbuntowała się. Z duchem wysuszonym przez brak wiary w [dobroć] ich Pana usiłowali zawładnąć niedostępnym tronem Boga. Harmonijnym umysłom aniołów wierzących [w dobroć Boga] przeciwstawili swą odmienną, niesłuszną i pesymistyczną myśl. Pesymizm, będący brakiem wiary, z duchów światłości uczynił ich duchami zaciemnionymi. Niech żyją na zawsze ci, którzy – tak w Niebie jak i na ziemi – potrafią opierać każdą swą myśl na bazie optymizmu pełnego światła! Nigdy nie pomylą się całkowicie, nawet jeśli fakty im zaprzeczą. Nie pobłądzą, przynajmniej w tym, co dotyczy ich ducha, który nadal będzie wierzył, pokładał nadzieję, kochał ponad wszystko Boga i bliźniego. Pozostaną przez to w Bogu przez wieki wieków! Raj został już uwolniony od tych pysznych pesymistów, którzy widzieli mroczne [punkty] w najbardziej świetlistych dziełach Bożych. Podobnie na ziemi pesymiści widzą mroki także w najbardziej czystych i promiennych czynach człowieka. Skazują w ten sposób samych siebie na ciemne więzienie, które prowadzi w końcu do mroków królestwa piekielnego: królestwa Zaprzeczenia. Pesymizm bowiem także jest Zaprzeczeniem. Bóg zatem powołał do istnienia Stworzenie. Dla zrozumienia chwalebnej tajemnicy Naszego bytu w Trójcy Jedynego trzeba umieć wierzyć i widzieć, że na początku było Słowo i że było przy Bogu, zjednoczone przez najdoskonalszą Miłość. Mogą ją rozlewać tylko dwie [Osoby], będące [Osobami] Boskimi, a jednak Jedynym [Bogiem]. Podobnie, aby widzieć stworzenie tym, czym jest, trzeba patrzeć na nie oczyma wiary, gdyż w swoim bycie ma ono niezatarty odblask swego Stwórcy, tak jak dziecko nosi w sobie niezatarty wpływ ojca. Zobaczymy wówczas, że także tu na początku [w człowieku w raju] było niebo oraz ziemia i potem było światło, porównywalne do miłości. Albowiem światłość jest radością, tak jak jest nią miłość. Światło jest atmosferą Raju. I bezcielesny Byt, którym jest Bóg, jest Światłością. On jest Ojcem każdego światła intelektualnego, uczuciowego, materialnego, duchowego, zarówno w Niebie jak i na ziemi. Na początku było niebo i ziemia. Im zostało dane światło i dla światła wszystko zostało stworzone. I jak w najwyższym Niebie zostały oddzielone duchy światłości od duchów ciemności, tak w stworzeniu zostały oddzielone ciemności od światła i został uczyniony Dzień i Noc. I pierwszy dzień stworzenia miał swój poranek, swój wieczór, południe i północ. Kiedy zaś światłość – [czyli] uśmiech Boga – powróciła po nocy, ręka Boża, Jego potężna wola, rozciągnęła się nad ziemią bezkształtną i pustą. Rozciągnęła się na niebie, na którym błąkały się wody: jeden z żywiołów wolnych w chaosie. [Bóg] zechciał [wtedy], żeby firmament oddzielił nieuporządkowane błąkanie się wód między niebem i ziemią, ażeby był zasłoną dla oślepiających blasków rajskich, miarą dla wód górnych, aby na wrzenie metali i atomów nie zstępowały potopy, zmywając i rozdzielając to, co Bóg jednoczył. Na niebie został wprowadzony porządek. I porządek był na ziemi – na rozkaz, który Bóg wypowiedział do wód rozlanych na ziemi. I powstało morze. Oto ono. Na nim – jak i na firmamencie – jest wypisane: “Bóg istnieje”. Jakikolwiek nie byłby intelekt człowieka, jego wiara lub jego niewiara, [stojąc] nad tą stronicą, musi wierzyć. Na niej bowiem jaśnieje cząstka nieskończoności, którą jest Bóg. Ona świadczy o Jego potędze. Żadna potęga ludzka ani żadne naturalne uporządkowanie żywiołów nie mogą powtórzyć, choćby nawet w najmniejszej mierze, podobnego cudu. [Człowiek musi] wierzyć nie tylko w potęgę, ale i w dobroć Pana. On bowiem poprzez to morze daje pokarm i drogi człowiekowi; daje sole lecznicze, łagodzi [żar] słońca; daje przestrzeń wiatrom, a siew ziemiom oddalonym od siebie; daje głos nawałnicom, aby przypominały Ojca tej mrówce, którą jest człowiek wobec Nieskończonego; daje sposób wznoszenia się do najwyższych sfer, dzięki kontemplowaniu wzniosłych widoków. W stworzeniu, które całe jest świadectwem Boga, są trzy rzeczy, które najwięcej o Nim mówią: światło, firmament i morze. Porządek astralny i meteorologiczny to odblask Boskiego Ładu. Światło potrafił stworzyć tylko Bóg. Morze to potęga, którą tylko Bóg – po stworzeniu jej – potrafił umieścić w mocnych granicach. Dał mu ruch i głos, nie pozwalając jednak, by przez to – jako gwałtowny i nieuporządkowany żywioł – wyrządzał szkodę ziemi, która go nosi na swojej powierzchni. Przenikajcie tajemnicę światła, które nigdy się nie wyczerpuje. Podnieście wzrok na nieboskłon, na którym śmieją się gwiazdy i planety. Spuśćcie wzrok na morze. Zobaczcie je, czym jest: nie rozdzieleniem, lecz mostem pomiędzy ludźmi żyjącymi na innych brzegach. Są niewidoczni, nieznani jeszcze, ale trzeba wierzyć, że tam są, dlatego że istnieje to morze. Bóg nie czyni niczego bez celu. Nie stworzyłby tej nieskończoności, gdyby jej nie ograniczały – tam, poza horyzontem, przeszkadzającym nam widzieć – inne ziemie, zaludnione przez innych ludzi. Wszyscy oni pochodzą od jedynego Boga. Zaprowadziła ich tam, przez nawałnice i prądy morskie, wola Boża, aby zaludniali ziemie i kontynenty. I to morze nosi w swych bałwanach, w swoich falach i przypływach odległe wezwania. Jest drogą, a nie oddzieleniem. Dręczący niepokój, który daje słodką udrękę Janowi, to wezwanie odległych braci. Im bardziej duch staje się panem ciała, tym bardziej jest zdolny usłyszeć głosy duchów. Istnieje między nimi jedność także wtedy, gdy są rozdzielone, podobnie jak gałęzie wyrosłe z jednego jedynego pnia są połączone, nawet jeśli jedna już nie widzi drugiej z powodu przeszkody, która staje między nimi. Patrzcie na morze oczyma światła. Zobaczycie tam liczne ziemie rozsiane na jego plażach, u jego granic i także liczne kraje w głębi [lądu]. Ze wszystkich zaś dociera okrzyk: “Przyjdźcie! Przynieście nam Światłość, którą posiadacie. Przynieście nam Życie, które jest wam dawane. Powiedzcie naszemu sercu słowo, którego nie znamy, ale o którym wiemy, że jest fundamentem kosmosu: miłość. Nauczcie nas odczytywać słowo, które widzimy rysujące się na nieskończonych stronicach firmamentu i morza: Bóg. Oświećcie nas, bo czujemy, że istnieje światłość jeszcze bardziej prawdziwa niż to światło, które czerwieni niebiosa i czyni morze [podobnym do] klejnotów. Dajcie naszym ciemnościom Światłość, którą Bóg wam przekazał po zrodzeniu jej z miłości. On wam ją dał, ale dla wszystkich – tak samo jak jej udzielił gwiazdom, żeby ją dawały ziemi. Wy – to gwiazdy, my [jesteśmy] prochem. Ukształtujcie nas jednak, tak jak Stwórca stworzył przy pomocy prochu ziemię, aby człowiek ją zaludnił, uwielbiając Go teraz i zawsze, aż nadejdzie godzina, kiedy już ziemi nie będzie, lecz przyjdzie Królestwo: Królestwo światła, miłości, pokoju. Tak jak wam Bóg żyjący powiedział, że się stanie. My bowiem także jesteśmy dziećmi tego Boga i chcemy poznać naszego Ojca. I umiejcie iść drogami nieskończoności. Bez lęków i bez oburzenia. Na spotkanie z tymi, którzy wołają i płaczą; ku tym, którzy wam zadadzą także ból, bo słyszą Boga, ale nie potrafią Go czcić. Oni jednak dadzą wam także chwałę, gdyż będziecie tym więksi, im bardziej – posiadając miłość – będziecie umieli ją dawać, prowadząc do Prawdy narody, które [jej] oczekują.” To słowa Jezusa do apostołów w czasie jego ziemskiego nauczania. Hey, Dzola

[2014-11-17] G Nowak
Dzola, pisząc o polityce Zygmunta III Wazy nie neguje KK tylko pokazuje, że błędem jest bezkrytyczne poddaństwo. Błędem przeciwko rozumowi, przeciwko samej istocie wiary i przeciwko swojemu państwu. Piszesz, że może bylibyśmy zsekularyzowanym mocarstwem... Powiem tak, a może sprzeciwiajac się papieżowi bylibyśmy mocarstwem które wchłonęło i nawróciło na katolicyzm całą Rosję ? Poza tym Chrystus nigdy nie ustanawiał żadnego papieża. To nadinterpretacja Kościoła instytucjonalnego którą teraz każe się przyjmować jako pewnik. Dzola, ważne są zasady i ich przestrzeganie. No i ważne jest to, że można mieć odrębne zdanie w niektórych kwestiach i wcale to nie oznacza, że trzeba się opluwać czy wyzywać. Oby wzięli z nas przykład "nasi" politycy. pozdrawiam

[2014-11-17] Dzola
Greg, zgadzam się, że różnić można się pięknie, to się dzieje wyłącznie przy dobrej wierze i woli adwersarzy, dążących do ustalenia jakiejś prawdy, jakiegoś konsensusu. W dzisiejszym świecie tego nie widzę, być może i w ówczesnych społeczeństwach była podobna świadomość, dlatego "walka" trwała i trwa nadal, od momentu odrzucenia raju. Nie zgadzam się z bezkrytycznym poddaństwem. Skoro przyjęliśmy wiarę chrześcijańską, wzięliśmy jednocześnie na siebie obowiązek "poddaństwa" ale wiary a nie tożsamości a to oznacza przyjęcie kanonów i zasad wiary, prawd wiary. Obecnie jest podobnie. Zależymy pod tym względem od zwierzchnictwa Watykanu ale zobacz ile narodów od tamtej pory również oddało się "jurysdykcji" watykańskiej. Gdyby dzisiaj Watykan chciał użyć tego "oręża" do innych celów niż wiara, będę pierwszym, który się z Watykanu wypisze. Zły wie o tym i dlatego zwłaszcza w obecnych czasach tak atakuje. I przed nim przede wszystkim wierzący cały czas się bronią. Czasami niechlubnie, to też prawda. Tam gdzie człowiek, tam zawsze znajdzie się grzech, zło itp. To temat rzeka. Jezus ustanowił Piotra jako ówczesnego swojego namiestnika, następcę na Ziemi. Przeczołgał go przed tym zadaniem porządnie psychicznie (zaparcie się), aby godnie wypełniał nowe przesłanie i odnowienie nowego przymierza z Bogiem, aby już więcej nie upadł. Dzisiaj jego kontynuatorów zwiemy Papierzami i oni mają to samo zadanie co św.Piotr. Właśnie m.in. przestrzegać zasad wiary, zanosić ją innym, dawać miłość drugiemu człowiekowi, nie zabijać (aborcja) , nie mieszać w prawach natury (in vitro) itd. Oczywiście różnie jak to ludzie te zadania spełniali. Człowiek otrzymał w posiadanie piękną Ziemię. Uporządkowaną, dającą pożywienie, schronienie. Co z niej robi widzimy. Jeśli ktoś wejdzie do pięknej biblioteki powie jak pięknie uporządkowane księgi, jakie treści w sobie zawierają. Inny spojrzy na rolę i powie jakie piękne łany zbóż, jakie piękne i bogate w owoce sady, winnice. Samo to wszystko się nie zrobiło, ktoś książki napisał, ktoś je uporządkował aby ktoś mógł czytać, ktoś pielęgnuje ziemię aby rodziła i karmiła. Bez dbania i obrabiania wszystko popadnie w ruinę, samo się nie zrobi. Tak samo jest z tą naszą Ziemią oddaną nam w używanie przez Boga na czas określony. Co robimy? Powoli obracamy ją w ruinę, a znamy powiedzenie o dzbanie, który wodę nosi. Jeśli ktoś chce przybliżyć się do Boga, poznać nauczanie Jezusa przekazane ludziom własnymi słowami, całą Ewangelię opowiedzianą jeszcze zanim zrobili to Apostołowie,to zachęcam do przeczytania ok. 5 tysięcy stron "Poematu Boga-Człowieka" podyktowanego włoskiej wizjonerce Marii Valtorta. Znajdziecie w internecie. Polecam, kto bez pychy to przeczyta stanie się innym człowiekiem. Odwagi. Greg, piszemy niby o jednym a jednak w dwóch płaszczyznach. Ty bardziej przyziemnej, ja bardziej oderwanej od ludzkiej rzeczywistości. Ty bardziej co ważne dla ludzi na Ziemi, ja co być może jeszcze ważniejsze dla ludzi poza ziemskim żywotem. Dla mnie Bóg postępuje swoimi drogami, swoimi sposobami, jemu wierzę, bo jak sam bardzo dobrze wyłuszczasz nam ludzkie destrukcyjne działanie (wojny gospodarcze, finansowe, terytorialne i inne) nie widzę tego wszystkiego w jasnych kolorach. Zacząłem gromadzić inny kapitał niż ludzki. Nigdzie nie uciekniemy, nic nie schowamy, z czym staniemy w razie końca ludzkości (czy naszej śmierci) przed Stwórcą jeśli On istnieje? Każdy niech zada sobie to pytanie wspomagając się Twoją wiedzą i wiedzą np. przeczytaną w powyżej poleconym Poemacie. Piszesz, że jesteś racjonalistą. Dam pewną wizję. Wyobraź sobie, że stoisz na szczycie wysokiej góry i nie masz odwrotu. Musisz zginąć. Masz dwie opcje, skacząc w lewo tracisz wszystko co do tej pory na ziemi osiągnąłeś, nie masz już nic, nie ma już nic, życie się kończy, pustka. Skacząc w prawo tracisz to samo ale masz obietnicę, że po śmierci zaczynasz nowe, wieczne życie, to tylko a może aż obietnica, na dodatek nie masz 100% pewności ale zawsze to jakieś ubezpieczenie. Co jako racjonalista wybierzesz. Życzę wszystkim owocnych przemyśleń. Dzola

[2014-11-18] Pablo
zauważcie, że czuć od Pana GN narodowy poganizm a la słowianie sprzed Mieszka i cz.narodowców obecnie

[2014-11-18] G Nowak
@ Dzola, poddaje się, chyba nie jestem w stanie z Toba rozmawiać na te tematy bo przeniosłeś dyskusję na poziom teologiczny

[2014-11-18] G Nowak
@ Pablo, nie wzruszają mnie takie ataki. Kilka lat temu jak stanąłem słusznie w obronie Rydzyka, to miałem mnnóstwo emaili i smsów że jestem PiS-iorem, bękartem od Rydzyka i moje dni są policzone. Głupich nie sieją - jest ich mnóstwo. A może po prostu lepiej uznać, że mam swoje niezalezne i obiektywne zdanie i jest ono wolne od politycznych wiatrów i lansowanej mody zamiast wymyślać kolejne inwektywy ?.

[2014-11-19] Dzola
Greg, bo jeżeli zakładamy istnienie Boga, to musimy połączyć życie doczesne z duchowym, bo sukces drugiego wynika z zachowania w pierwszym, bezapelacyjnie. Ogromnym błędem jest rozdzielanie tego. W innym wypadku nie ma tematu. Pokontempluj czasami. Pozdrawiam.Dzola

[2014-11-19] Tomson
Dzola, trzeba rozróżnić wiarę od religii. Duchowe przeżywanie świata jest czymś pięknym, ale w tym świecie trzeba być też realistą. Wiara, której uczył Jezus swoich uczniów i która była przekazywana następnym pokoleniom była i jest czymś wspaniałym, ale niestety od czasów cesarza Konstantyna została upaństwowiona i zastąpiona religią. Za cenę dóbr materialnych i wielu przywilejów wspólnota kościoła oddała wolność. Kościół stał się częścią imperium. Od tamtej pory to Konstantyn i jego następcy byli panami Kościoła. To on zwoływał synody i on decydował jakie są prawa i przepisy w kwestiach "wiary". On i jego następcy uczynili Kościół "Kościołem Państwowym". To od tego czasu nauczanie Jezusa przestało być szerzone słowem, a zostało narzucone mieczem. Do czasów Konstantego Chrześcijanie nie mogli wstępować do armii a ci którzy nawrócili się będąc żołnierzami nie mogli zabijać. Konstantyn wszystko to odwrócił. Piszesz, że - "Skoro przyjęliśmy wiarę chrześcijańską, wzięliśmy jednocześnie na siebie obowiązek "poddaństwa". "Zależymy pod tym względem od zwierzchnictwa Watykanu ale zobacz ile narodów od tamtej pory również oddało się "jurysdykcji" watykańskiej".- Ale my jak i wile innych narodów nie mieliśmy innego wyboru. Ta religia została nam narzucona mieczem. To nie było głoszenie dobrej nowiny, tylko przymus wyrzeczenia się wiary przodków. Oporne narody zostały podbite, unicestwione, bądź też wybite do tego stopnia, że przestały istnieć. Myślę, że nie o to chodziło Jezusowi. Rozwój duchowy człowieka jest równie ważny jak realne spojrzenie na życie tu i teraz. Jedno bez drugiego może istnieć lecz wtedy będzie zaburzona harmonia w życiu. Bez odkłamania historii, ciągle będziemy jako naród powtarzać te same błędy. I nigdy nie będziemy wolni. Tomson.

[2014-11-21] Dzola
Tomson, zgadzam się, ale to może właśnie tą drogą mieliśmy ją poznać. Ważne, że ją mamy, decydujemy sami w obecnym świecie czy nam odpowiada, czy nie. Jeśli nie, wybieramy inną, bo zauważ, że jakąś z reguły na świecie mamy. Dusza człowieka intuicyjnie jakiejś wiary szuka a ja w słońce jak to robili nasi przodkowie wierzyć nie chcę. To może chciałbyś mieć judaizm, który jeszcze bardziej jest dzisiaj wykrzywiony od starotestamentowego albo może islam, że o buddyźmie nie wspomnę. Wybrzydzamy wszystkim a pseudoracjonalizm nam w tym ogromnie pomaga. Pielęgnujmy to co mamy a nie mówmy- o w buddyźmie to bym dopiero wierzył, joga, medytacja itp. Gówno prawda, jak w jednej wierze się nie odnajdziesz, to w żadnej. To tylko wymówki wygodnego i leniwego człowieka. Jesteśmy gdzie jesteśmy, mamy co mamy i szanujmy to, bo źle na tym nie wychodzimy. Przestrzegajmy zasad wiary, bądźmy dobrymi ludźmi dla siebie na całym świecie a będzie dobrze. Jeśli nie, to wcześniej czy później każdy z nas z osobna (bo narody już są rozliczane) będzie za dobro lub zło również rozliczony. Pozdrawiam . Dzola.

[2014-11-21] LL
Panie Nowak, cieszę się, że nie jest Pan nawiedzonym antyklerykałem, tylko myślącym człowiekiem. Wielu bardzo inteligentnych ludzi jest zaczadzonych ideologią do tego stopnia, że wyłączają rozum, byleby pozostać w zgodzie z własną obsesją. Co do Pana oceny poszczególnych sytuacji, to nie jestem na tyle kompetentny, żeby z Panem dyskutować, wydają mi się one prawdopodobne. Nie zgodziłbym się z Panem jedynie w kwestii oceny całościowej. Wydaje mi się, że mimo wszystkich ułomności, to chrześcijaństwo ukształtowało świat w którym żyjemy - świat zachodni, naszą cywilizację, jakiej dotychczas nie było na świecie. Nawet w Chinach w witrynach sklepowych pojawiają się świąteczne ozdoby, cały świat chodzi w naszych ubraniach (nie chodzi się już w kimono czy innych regionalnych szatach) słuchają naszej muzyki - nasz sposób życia opanował cały świat - wszyscy chcą być tacy jak my! Prawie cała wartościowa muzyka, malarstwo, literatura, wiedza, wynalazki, to dzieła naszej cywilizacji - inne potrafią jedynie nas kopiować. A nasza cywilizacja powstała na chrześcijańskich korzeniach. Droga do tego co jest (a co powoli się kończy) była trudna i wyboista, ale kierunek był właściwy. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że mimo, że ten czy ów papież był zboczeńcem czy sadystą, to rozwój odbywał się w dobrym kierunku. Co do dzisiejszego kościoła, to w Polsce jest ok 50 000 księży, nie znam żadnego, który byłby bogaty we właściwym tego słowa znaczeniu, większość żyje poniżej przeciętnego poziomu osób z porównywalnym wykształceniem, a więc tezy o strzyżeniu owieczek przez kler uważam za mocno przesadzone. Ja na przykład nie czuję się strzyżony. Jednocześnie religia katolicka jest jedynym zbiorem zasad międzyludzkich do których nie sposób się przyczepić. Gdyby wszyscy respektowali te zasady, żylibyśmy w niebie. Nie można tego samego powiedzieć ani o ideologiach świeckich anie o innych religiach. Co do oddzielenia wiary od religii, to jest to niestety niemożliwe - dla jednego aborcja to morderstwo, dla innego zabieg, ktoś musi stać na straży wiecznych praw boskich, punkt widzenia człowieka zależy od jego punktu siedzenia, religia umacnia niezmienność boskich zasad i przekazuje wiarę, bez niej wiara by umarła wieki temu a my siedzielibyśmy na drzewach składając ofiary całopalne o deszcz. Kościół ma wiele ciemnych kart, ale niech Pan się nie da wciągnąć w nagonkę na Kościół, gdyż jest on obecnie jedyną wielką i oficjalną organizacją, która nie boi się mówić prawdy. Wszystkie inne organizacje - rządy, media biznes żyją z ciągłego kłamstwa i mają na celu zrobienie z nas odmóżdżonych niewolników na własne życzenie lub wręcz unicestwienie. Dlatego właśnie obecnie kościół stał się tak niewygodny i tak atakowany, a Pan niepotrzebnie się do tego przyłącza. Nie mam nic przeciwko pisaniu prawdy o świętym Stanisławie czy innych wydarzeniach, ale niech Pan nie dołącza do wrogów kościoła, bo mimo ogromnej wiedzy może Pan przegrać życie. A nawiasem mówiąc Pablo nie napisał o Panu żadnej inwektywy.

[2014-11-21] Dzola
http://grzegorzbraun.pl/ Dzola

[2014-11-21] Katarzyna
Nalezy sie zastanowic dlaczego niemcy od cesarstwa rzymsko-niemieckiego na sile wprowadzali w europie wschodniej chrzescijanstwo czyli religie niewolnikow, jej zasada polegała w skrócie na: zamknij pysk i rob co pan kaze a pojdziesz do nieba, tak to wyglada

[2014-11-22] Tomson
Dzola. To, że ty odnajdujesz się w katolicyźmie, to dobrze, jeśli tobie ta religia odpowiada, to też dobrze, ale uważam, że nie możesz negować innych religii, bo ludzie są różni i wychowani w różnych kulturach i religiach, które im odpowiadają i trzeba to uszanować. Czy to jest buddyzm, judaizm, czy nawet islam. Katolicyzm przez całe stulecia był wykrzywiony zanim doszedł do takiego rozwoju w jakim jest obecnie i to dzięki takim jak to nazwałeś pseudoracjonalistom którzy zadawali pytania i nie zgadzali się z tym co wówczas było złe w kościele. Nieraz przepłacili to swoim życiem. Ten który poszukuje, zadaje pytania, myśli, na pewno nie jest człowiekiem leniwym, nawet jeśli w twoim przekonaniu błądzi. Jest wręcz odwrotnie. Taka osoba wkłada wiele pracy i wysiłku w poznanie. Nie jest też wygodna, bo niejednokrotnie nastawiona jest na krytykę. Ci "pseudoracjonaliści" byli są i będą i to także dzięki nim świat duchowy się rozwija. Zgadzam się z tym, żebyśmy pielęgnowali to co mamy, ale jednocześnie musimy poznawać prawdę, nawet jeśli ona jest bolesna. Żeby coś przyjąć na 100% musimy być w pełni świadomi tego co przyjmujemy i wtedy dopiero jesteśmy wolnymi ludźmi. W przeciwnym razie pozostaniemy tylko niewolnikami. Pozdrawiam. Tomson.

[2014-11-24] student
A oto Gó...o Wybiórcze pisze o hołdzie ruskim, "nie świętujmy plugawych zwycieśtw" http://wyborcza.pl/1,75968,12566807,Nie_swietujmy_plugawych_zwyciestw_.html

[2014-11-24] historyk
Zygmunt III Waza pobłogosławiony przez papieża Pawła V zrobił de facto wyprawe krzyżową przeciwko prawosławiu a Polska zapłaciła za to wielkim osłabieniem państwa. Hołd był tylko pozorny bo prawdziwy tryumf święcił Watykan. Tak najczęsciej bywało i to doprowadziło do upadku Polski.

[2014-11-24] ,
Tomson, masz rację, nie należy kłócić się o tę najprawdziwszą, ważne, aby jej zasady mówiły o braterstwie, miłości, dobroci. Z całą resztą Pan Bóg sobie poradzi. Za tych, którzy z góry odrzucają jakąkolwiek należy się modlić, zwłaszcza za tych, którzy z nią walczą. Katarzyno, zostawmy działania ludzkie wobec siebie z boku, bo jeśli one mają być wyznacznikiem wiary, to jej szukanie staje się mocno utrudnione. Tu trzeba powalczyć z samym sobą, z myślami, z odczuciami, przekonaniami. Czy po śmierci koniec, czy dopiero początek. Owocnych poszukiwań. Dzola

[2014-11-25] Gość
Tutaj coś o hierarchii podczas rozmowy Jakuba apostoła z Jezusem "Jezu, czy pozwolisz mi postawić Ci pytania? Ja również dziś w nocy nie spałem. Wiele rozmyślałem, patrząc, jak Ty śpisz. We śnie wyglądałeś tak młodo, Bracie! Uśmiechałeś się z głową opartą o zgięte ramię, całkiem jak dziecko. Widziałem Cię dobrze w świetle księżyca, tak świecącego tej nocy. Rozmyślałem i wiele pytań pojawiło się w moim sercu...» «Powiedz jakie.» «Mówiłem sobie: muszę zapytać Jezusa, w jaki sposób będziemy mogli stworzyć ten organizm, który nazwałeś Kościołem i w którym – o ile dobrze zrozumiałem – będzie hierarchia. Przecież tak jesteśmy nieudolni. Czy powiesz nam wszystko, co mamy uczynić, lub będziemy musieli wykonać to sami?» «To Ja, kiedy przyjdzie czas, wyznaczę wam przywódcę. Nie więcej. W czasie Mojej obecności pośród was już wam wskazałem różne kategorie i zachodzące między nimi różnice: apostołów, uczniów i uczennice. Rzeczywiście, to będzie nieuniknione. Jak jednak chcę od uczniów szacunku oraz posłuszeństwa wobec apostołów, tak też pragnę, żeby apostołowie okazywali miłość i cierpliwość uczniom.» «I co powinniśmy czynić? Zawsze i tylko głosić Ciebie?» «To istota. Potem powinniście w Moje Imię rozgrzeszać i błogosławić, doprowadzać do Łaski, udzielać sakramentów, które ustanowię...» «Czym one są?» «To środki nadprzyrodzone i duchowe, udzielane przy pomocy środków materialnych, używanych w celu przekonania ludzi, że kapłan rzeczywiście coś czyni. Widzisz: jeśli człowiek nie widzi, nie wierzy. Zawsze potrzebuje czegoś [widzialnego], co mu powie, że istnieje coś [niewidzialnego]. Z tego powodu, kiedy czynię cuda, nakładam ręce lub zwilżam śliną, lub podaję kawałek umoczonego chleba. Mógłbym uczynić cud samą Moją myślą. Sądzisz jednak, że ludzie wtedy powiedzieliby: “Bóg uczynił cud”? Powiedzieliby: “Jest zdrowy, bo nadeszła chwila jego wyzdrowienia”. I przyznaliby zasługę lekarzowi, lekarstwom, fizycznej odporności chorego. Tak samo będzie z sakramentami: to formy kultu dla udzielenia Łaski lub [jej] przywrócenia, lub umocnienia wiernych. Na przykład Jan posługiwał się zanurzeniem w wodzie, aby przedstawić zapowiedź oczyszczenia z grzechów. A tak naprawdę to bardziej niż woda, która obmywała członki, potrzebne było umartwienie, [polegające na] uznaniu siebie za nieczystego z powodu popełnionych grzechów. Ja też będę miał chrzest: Mój chrzest. On nie będzie tylko symbolem. Stanie się on prawdziwym oczyszczeniem duszy z grzechu pierworodnego i przywróci duszy stan duchowy, jaki posiadali Adam i Ewa przed swoim grzechem. Będzie on jeszcze większy, bo zostanie udzielony dzięki zasługom Syna Bożego.» «Ale... woda nie spływa do duszy! Dusza jest duchowa. Kto ją złapie w noworodku lub w dorosłym albo w starcu? Nikt.» «Widzisz, sam uznajesz, że woda jest środkiem materialnym bez wpływu na element duchowy. To nie będzie więc woda, lecz słowo kapłana, członka Kościoła Chrystusowego, poświęconego na Jego służbę, lub innego prawdziwie wierzącego – który w wyjątkowych wypadkach go zastępuje – który zdziała cud uwolnienia chrzczonego z grzechu pierworodnego.» «Dobrze. Człowiek jest jednak grzesznikiem sam z siebie... A inne grzechy kto usunie?» «Zawsze kapłan, Jakubie. Jeśli to dorosły, w tym samym czasie co grzech pierworodny znikną wszelkie inne grzechy. Jeśli człowiek jest już ochrzczony i powraca do grzechu, kapłan udzieli mu rozgrzeszenia w imię Boga, Jedynego w Trójcy, i dzięki zasługom Słowa Wcielonego – tak jak Ja to czynię dla grzeszników.» «Ale Ty jesteś święty! My...» «Wy musicie być świętymi, bo dotykacie rzeczy świętych i udzielacie tego, co jest Boże.» «Zatem będziemy chrzcić wiele razy tego samego człowieka, jak to czyni Jan, który, ile razy ktoś do niego przychodzi, tyle razy zanurza go w wodzie?» «Chrzest Jana oczyszcza jedynie przez pokorę tego, który do niego przychodzi. Już ci to powiedziałem. Wy nie będziecie ponownie chrzcić kogoś, kto już został ochrzczony, z wyjątkiem wypadków, gdy uczyniono to posługując się formułą nie apostolską, lecz schizmatyczną. Wtedy można udzielić ponownie chrztu po wyraźnej prośbie o to wyrażonej przez tego, kto ma być ochrzczony, jeśli jest dorosły. [Musi też] wyraźnie oświadczyć, że chce przynależeć do prawdziwego Kościoła. W innych wypadkach – dla przywrócenia przyjaźni oraz pokoju z Bogiem – będziecie się posługiwać słowem przebaczenia połączonym z zasługami Chrystusa. Dusza przychodząca do was w prawdziwym nawróceniu i pokornym oskarżaniu [siebie], otrzyma odpuszczenie.» «A jeśli ktoś jest chory tak bardzo, że nie może się przemieszczać? Czy umrze przez to w grzechu? Czy do cierpienia agonii dołączy lęk przed sądem Bożym?» «Nie. Kapłan pójdzie do chorego i udzieli mu rozgrzeszenia. Da mu nawet o wiele szersze rozgrzeszenie, nie tylko ogólne, lecz w odniesieniu do każdego z organów zmysłowych, przez które człowiek najczęściej dochodzi do grzechu."

[2014-11-25] G Nowak
Powyższy tekst nie wnosi nic sensowengo do dyskusji więc rozważania tego typu będą usuwane. Dlaczego nie wnosi nic sensownego ? Ponieważ narzuca nam już "nieomylny" punkt widzenia KK. Odwołuje się do wybranych przez KK tekstów. Dyskutujmy proszę dlaczego w początkach chrześcijaństwa "wybrane" a właściwie jak dzisiaj już wiemy, narzucone zostały przez świeckich władców i posłusznych im pierwszych papieży te a nie inne ewenagelie. Dlaczego KK mordował na masową skalę wyznawców powszechnych wtedy ewangeli gnostyckich niszczac alternatywne ewangelie i poddawał swoje jako jedyne, te które zostały narzucone mieczem i krwią i znamy dzisiaj ? To są pytania o aktualne źródła religii rzymsko-katolickiej. Proszę o podpisywanie się jakimś pseudo aby można było odwoływać się do dyskutantów. A tak adwocem powyższego tekstu, gdzie jest wskazania Chrystusa o kapłanach w "prawdziwym Kosciele" Chrystusa ? Nie wspomnę już o funkcji papieża i całej rzeszy zgrai administracyjnych purpuratów-krwiopijców tej jednej z największych i jednej z najbardziej zorganizowanych oraz przewrotnych i mających na swoich rękach morze niewinnej krwi instytucji jaką jest KK ? I to nie są pytania antytklerykalne. To są pytania wynikające z obiektywnej wiedzy z historii tej instytucji i historii świata. To z Chrystusem na ustach KK wydał na rzeź niewinne dziesiątki milionów Inków, Majów i ich pobratymców i to także w imię Chrystusa organizowano wyprawy krzyżowe na Słowian mieszkających między Hamburgiem a Berlinem, Lubeką i Dreznem. Gdyby Piastowie nie poddali się jarzmu Watykańskiemu - zginęlibyśmy tak jak i nasi słowiańscy bracia mieszkający jeszcze 1000 lat temu na połowie dzisiejszych Niemiec: Słowianie Połabscy, Wieleci czy Germanie lub Prusowie. Nie negując istoty wiary postrzegajmy jednak fakty takimi jakimi są naprawdę - bez zacietrzewienia i nienawiści religijnej.

[2014-11-25] Dzola
Greg, chyba jednak dalsza dyskusja nie ma sensu, skoro uważasz KK prawie jako organizację terrorystyczną. Szkoda, że nie zauważasz tego u innych. Na stosach spalono około 5 tys. ludzi, na grypę rocznie w Europie umiera około 120 tys. ludzi a na całym świecie rocznie mordowanych jest około 60 mln. - słownie sześćdziesiąt milionów dzieci w łonach ich matek. Wszystkie obozy koncentracyjne na świecie to kropla w tym haniebnym procederze. Szkoda pisać. Hey Dzola

[2014-11-25] G Nowak
Czy jest mi ktos w stanie wytłumaczyć pewien fenomen ? Jak wiemy, uznawana przez KK za najważniejszą modlitwę, modlitwa "Ojcze Nasz" przekazana przez Chrystusa apostołom powinna na oko być znana dopiero od około 1000 lat. Tymczasem okazuje się, że zaledwie kilka lat temu archeolodzy francuscy odnaleźli staroegispkie tabliczki z modlitwą z czasów faraonów zwaną jako "modlitwa głupców". Okazuje się, że są to prawie identyczne słowa modlitwy znanej nam współczesnie jako "Ojcze nasz"... Mówiąc żartem, pomijam fakt czy Chrystus miał do niej prawa autorskie, ale tak na zdrowy rozum jest mi ktoś w stanie wytłumaczyć ten fenomen ? Własne przemyślenia mam ale czekam na może ciekawsze koncepcje.

[2014-11-25] G Nowak
@ Dzola, nie nie uważam KK za organizacje terrorystyczną ale do mafijnej jest jej bardzo blisko. Dzola, bez urazy ale ja pisze o faktach. Dziesiatki milionów Indian mordowanych było z błogosławieństwem papieży. Połowa Słowian zachodniach została wymordowana w drodze krucjat krzyżowych z namaszczeniem papieży. Ogniem i mieczem. Dzisiaj już mało kto wie, że Słowianie sięgali aż do Hamburga. Podobny los czekałby i nas. To co przytoczyłeś to też sa fakty - zgadzam się ale proporcje i skala masowych rzezi świadczą mocno na niekorzyść KK. Obawiam się, że za bardzo utożsamiasz wiarę z administracją KK - to w moim przekonaniu sa dwie absolutnie różne rzeczy. Podaj mi prosze gdzie są informacje o kapłanach i papieżu jako łacznikach między Bogiem a Kościołem powszechnym. Nie znajdziesz tego nigdzie poza późniejsza już nadinterpretacja samego papiestwa typu "skała i opoka" Kościól powszechny to wszyscy a nie administracja typu kapłani i biskupi i bez łączników. Wygląda na to, że grupa cwaniaków przez wieki zawłaszczyła i utrwaliła sobie duchowe panowanie nad pospólstwem. Oczywiście, że nie dotyczy to każdego kapłana ale raczej częsci najważniejszych hierachów.

[2014-11-26] Tomson
Panie Grzegorzu, ten fenomen można b. prosto wytłumaczyć. Otóż religia chrześcijańska jak wiadomo powstała w Azji Mniejszej na obszarze tak zwanym Syro-Palestyną, a więc na styku innych starożytnych kultur - babilońskiej, egipskiej, żydowskiej, greckiej, rzymskiej a nawet indyjskiej. Kultury i religie te wzajemnie się przenikały. Już na długo przed Jezusem w różnych religiach znane były wierzenia w bogów, którzy zstępowali z nieba, urodzeni przez dziewicę, wyróżniali się niezwykłością w wieku 12 lat, zaczęli nauczać w wieku około 30 lat, byli kuszeni przez diabła, mieli swych uczniów, wśród których znajdował się zdrajca, uzdrawiali, na stulecia przed cudem w Kanie Galilejskiej dokonywali podobnych cudów, bywali umęczeni, biczowani, umierali - niektórzy na krzyżu w towarzystwie łotra, zwyciężali śmierć i udawali się do nieba. Nawet Orygenes (ojciec kościoła) pisał, że zmartwychwstanie nie jest dla pogan niczym nowym. Jezus całe swoje dzieciństwo spędził w Egipcie, a więc miał styczność z tamtejszą kulturą i religią i dlatego najprawdopodobniej stamtąd znał "modlitwę ślepca". Drugą możliwością jest to, że chrześcijaństwo bardzo prężnie rozwijało się w Afryce Północnej (szczególnie wśród ludności biednej) czyli również w Egipcie i modlitwa ta mogła być zapożyczona i później ujęta w Ewangelii Mateusza. Pozdrawiam. Tomson.

[2014-11-26] Dzola
Greg, żadna jakakolwiek administracja nie jest mi potrzebna do wierzenia, ale ktoś musi to ogarniać. Już pisałem, że zgadzam się z zarzutami pod adresem chrześcijan, żadni ludzie nie są święci. Zapytam inaczej, czy wierzysz, że człowiek oprócz ciała posiada duszę- czy jakkolwiek to nazwiesz- co pozwala wierzyć w inne, ponad cielesne życie? To jest główne clue wiary a nie szukanie wymówek i pretekstów usprawiedliwiających człowieka do materialnej i wyłącznie cielesnej egzystencji.Odnoszę wrażenie, że Twoja niezależność nie pozwala podporządkować się komukolwiek i w czymkolwiek, mówisz sobie jestem cwany, mądry, nie dam się zrobić w konia, wcisnąć kitu. Tak wiary nikt na pewno nie znajdzie. To jest po prostu pycha, którą posiada 90% ludzkości, przez którą dzieje się na świecie to co się dzieje. Pozdrawiam Dzola.

[2014-11-26] Dzola
Greg, jeśli twierdzisz, że jacyś naukowcy coś odkryli to wklej tekst tej modlitwy, jeśli w ogóle cały znajdziesz, porównamy z moim, bo ja tam podobieństw nie widzę, zwłaszcza plagiatowych. A jeśli w ogóle coś jest podobne do innych wierzeń to tak jak na wykresach fale są fraktalami, czyli coś się powtarza, coś jest podobnego do czegoś innego. Co z kosmosu ma coś się urwać? Jezus sam mówił, że pewne rzeczy w nowej religii będą zapożyczone, aby "starego żyda" przeoblec w "nowego". Nie drogą rewolucji bo to odstrasza a drogą ewolucji. Po drugie w tekście powyżej w rozmowie z Jakubem Jezus mówi mu, że zostanie w Jerozolimie a pozostali rozleją się na cały świat, oni i inni uczniowie i uczennice. Wszyscy jednak, zarówno apostołowie jak ich następcy muszą dbać o trzon wiary, bo wielu będzie go wykrzywiało i wypaczało (schizmy), jednak Duch Św. nie pozwoli na to, aby wiara chrześcijańska nie zginęła co obecnie również próbuje się czynić. Tak więc namaścił pierwszych kapłanów i powiedział, że ich następcy dopóty będą po nich nauczać, dopóki wiary chrześcijańskiej nie pozna cały świat. Dzola

[2014-11-26] G Nowak
@ Dzola, za czasów Chrystusa nikt nie był potrzebny żeby "administrować i zarządzać" wiernymi. Skoro dzisiaj już wiemy z zakazanych przez Kosciół i spalonych we wczesnych wiekach ewangelii gnostyckich, (a odkrytych niedawno przez archeologów), że Jezus miał żonę Marię Magdalenę która na dodatek była jego najbardziej zaufanym uczniem i z którą miał prawdopodobnie dzieci to może pozwólmy kobietom sprawować funkcje kapłanów i biskupów - o ile są wogóle potrzebni. Tym samym wynagrodzilibyśmy kobietom wiekowe krzywdy, dyskryminajcę i upodlenia na które naraził ich samozwańczy KK który największe krzywdy wyrządził właśnie kobietom deprecjonując zupełnie ich znaczenie. Ba, nawet tacy teologowie KK i świeci jak Tomasz z Akwinu prowadzili filozoficzne rozważania czy kobieta może mieć duszę i dochodzili do wniosku że raczej nie. W moim odczuciu wszyscy ci faceci w sukienkach bardziej pasują do zdemoralizowanego gangu niż do duchowych przewodników. Historia pokazuje, że władza religijna w większości przypadków prowadzi do fanatyzmu. Nieważne czy fanatyzm jest islamski czy katolicki. Pytasz mnie czy wierze w dusze ? Oczywiście. Uważam, że w żyjemy w tak prymitywnych czasach gdzie rozwój człowieka poszedł w kierunku materializmu kosztem duchowego rozwoju. Człowiek epoki szamanów, druidów miał kontak z duchami, z energią z dobrem. My dzisiaj, niby nowocześni śmiejemy się z tych niby "prymitywnych" ludów ale to oni potrafili żyć w zgodzie z naturą a w takim tempie eksploatacji zasobów my niedługo zniszczymy całą ziemię. Jesteśmy cywlizacją prymitywną opartą na materialiźmie i równie prymitywnych technologiach opartych na eksploatacji paliw kopalnych. Brakuje nam rozwoju duchowego. To dysharmonia. Ale rozwoju duchowego nie da nam zdeprawowany przez tysiąc lat Watykan i jego jeszcze bardziej zdemoralizowani materialnie tzw "duchowni" u których na dodatek pedofilstwo jest o co najmniej 30 % większe niż w przecietnym społeczeństwie. Powiem ci, że sądzę, że jak islam uporządkuje Europę to wytnie każdego kto nosi czarna kieckę i myślę, że wtedy po wojnie powstanie zupełnie inny, nowy Kosciół oparty na naukach Chrystusa. Pewnie bez księży bo tych już nie będzie ale i na zupełnie nowych zasadach. Bo kosciól zawsze jest potrzebny władzy do lepszego rządzenia ludźmi. Bóg jest jeden ale nie wiem czy nazywa się Dobro, czy może Kosmiczna Energia, Jahwe czy jeszcze jakoś inaczej. Na pewno historycznie nie jedno ma imię i wartości te są ponadczasowe. Dzola, przez przypadek natrafiłem kiedys na YT na jakiś filmik św. Jehowy i obejrzałem sobie to do końca. Bardzo spodobała mi się ich interpretacja Wielkiego grzesznego Babilonu do którego porównują Watykan i który zostanie ukarany. Mają tak proste i łatwe analogie do papiestwa jako zła wielkiego, że pomimo początkowego sceptycyzmu trudno się z nimi nie zgodzić. Jako obywatel Rzeczypospolitej - uważam, że należy szanować każdą religię dopóki nie zagraża ona i nie czyni zła innemu człowiekowi. Taka postawa dawała naszym przodkom wielkość o jakiej inne narody mogły tylko marzyć bo zajete były własnie ...wojnami religijnymi.

[2014-11-26] LL
Panie Grzegorzu, szkoda, ze cenzuruje Pan forum nie publikując moich komentarzy. Szkoda też, że zadurzył się Pan w jakichś pogańskich legendach i stało się to dla Pana bodźcem do walki z kościołem. Jest Pan bardzo inteligentnym człowiekiem, nie mam cienia wątpliwości, ale Pana zaangażowanie po stronie wrogów KK jest irracjonalne i śmieszne. To tak jakby Pan oburzał się, że w czasach pańszczyzny za zabicie chłopa groziła grzywna, ma Pan za to żal do Polski? A może do Radziwiłłów czy Potockich? Podobnie z kobietami - niech Pan wskaże gdzie kobiety miały więcej praw przed XX w. niż w europie - w Chinach? Japonii? U Arabów? Niestety zdradza Pan objawy postawy: "jestem najlepszy, sam umiem się sobą najlepiej zająć". To się nazywa pycha. Niech mi Pan wierzy, gdyby nie było kościoła, dziś nikt na świecie nie wiedziałby kto to był Chrystus. Niech Pan przemyśli do czego Pan zmierza. Tak jak wspominałem dążenie do prawdy jest godne pochwały (myślałem że to jest Pana celem), ale ślepa nienawiść już nie.

[2014-11-26] G Nowak
@LL niczego z pana tekstów nie zostało ocenzurowane. Do kasacji idą teksty zwulgaryzowane i spam. Zarzuca mi Pan że się zadurzyłem w jakichs pogańskich legendach. Drogi Panie, tych pogańskich legend już prawie nie ma. Wszystkie materialne i niematerialne źródla na temat przeszłości Polan i Lechitów prawie doszczetnie zniszczył KK. Jedyne źródła z których możemy się dowiedziec czegoś o ludach zamieszkujących nasze ziemie to sa kroniki niemieckie, ruskie, skandynawskie, frankońskie itp. Czy Pan wie jak nazywali się wielcy królowie Polan sprzed czasów przyjęcia chrztu ?? Czy Pa wogóle słyszął o wielkim słowiańskim Kaganacie albo imperium Lechistanu któremu podlegały wszystkie słowiańskie narody ? Generalnie prawie nikt o tym nie wie bo dosłownie KK spalił albo wyrżnał wszystkie źrodła z tamtych czasów. Okazuje się, że raptem Polanie i Lechici spadli z kosmosu około 1000 roku, zamieszkali te ziemie i spotkała ich najwieksze szczęscie - przyjeli chrześcijaństwo i odtad mogą wiernie SŁUŻYĆ jednemu i prawdziwemu KK. PARANOJA !! Prosze poczytać źródła takie jak kroniki krajów ościennych oraz sprawdzić dzisiejsze genetyczne badania nt. hologrup krwi to zobaczy Pan, że jesteśmy jednym z najstarszych na świecie narodów (o czym świadczy, także gramatyka języka) który był potęgą, dumą i zorganizował cywlizację Słowian która ma wg niektórych badaczy nawet ze 4 tysiace lat historii !!! KK odciął nam jaja jako narodowi a cywilizacja anglo-saska od tysiaca lat trzyma nas Słowian w upodleniu i permanentnej niewoli. Do czego zmierzam - do prawdy do tgeo aby ten dumny i waleczny naród między Odrą i Bugiem wreszcie sie obudził i poznał własną historię i był z niej dumny. Bankstrzey nas skubią, rozmiem, nie mamy szans na szybka i pełna wolność ale można żyć jak dumny ze swojej historii naród a nie jak parszywy niewolnik nie mający wiedzy o swojej historii i nie rozumiejący jej. Odwagi - do nauki, do książek aby poznać prawdę o wielkości swojego narodu. Nie ma Pan elementarnej wiedzy nt historii swojego kraju aby podejmowac dyskusję a zarzuca mi Pan pychę i religijną niechęć wobec kościoła katolickiego. Proponuję wziąć się za kroniki Nestora, frankońskie, skandynawskie czy niemieckie to więcej się Pan dowie na temat historii swojego kraju i będzie Pan partnerem do dyskusji. Bo z tym co Pan napisał nie powinienem wogóle polemizować. Sorry, nawrzucałem Panu i to bardzo nieładnie ale chyba słusznie bo wydaje się Panu, że Pana ustabilizowany świat jest pełen religijnej harmonii i jest nieomylny. A to chyba guzik prawda bo gdybym wyrżnął Pana rodzinę i przez kilkadziesiat pokoleń dalej wyrzynał kolejnych z niej którzy sie buntują to po tysiacu lat tych buntowników byłoby na tyle mało, że większość łatwo utożsamiałaby się z oprawcą. Konkluzja jest bardzo prosta. Polacy nie tylko nie znają swojej prawdziwej historii ale nawet nie wiedzą gdzie jej szukać. I tylko jakiś światowy kataklizm może odwrócic ten proces i przywrócic należne nam miejsce na mapie świata i dumę z bycia Polakiem. Dlatego włąśnie pokładam wielkie nadzieje z ekspansją islamu. To dla Polski nie zagrożenie ale szansa - o ile będziemy potrafili ją wykorzystać. Spustoszenie Europy przez islam i tak jest nieuniknione. Alternatywą na rozbicie Zachodu są jedynie jakieś kataklizmy naturalne które zniszczą dominację anglosaską i pozwolą nam na nowo stać się gospodarzami we własnym domu. To cud, że dzieki tej wrednej i wrogiej Rosji po II wojnie światowej udało nam się odtworzyć substancję biologiczną narodu który na dzisiaj jest jednym z nielicznych monolitów w Europie który dzieki naturalnym granicom oraz - kolejny paradoks - jednorodnej prawie katolickiej religii ma największe szanse na odegranie jednej z najwiekszych ról w najbliższych wojennych czasach. Dlatego jak Pan widzi - nie walczę z KK tylko dopominam sie o odkłamanie historii. Naród bez wiary jest nic nie warty i niewiele może zrobić. Ba, nawet przetrwać nie ma większych szans. Jednorodność religijna Polaków jest wielką szansą na wywalczenie temu narodowi należnego mu historycznie miejsca. Widzę i doceniam ten atut. Dlatego oczyma wyobraźni widzę możliwość ustanowienia w cięzkich dla Europy czasach np. swojego nowego papieża z siedzibą np. w Częstochowie i podporządkowania jakiejś częsci pozostałych przy życiu wyznawców chrześcijaństwa następcy koscioła w Polsce. Bzdury ? Na dzisiaj tak, wiem, ale niekoniecznie za 20 czy 30 lat. Trzeba miec jaja i umieć pewne rzeczy przewidywać i współtowrzyć historię jak nasi dziadowie, trzeba mieć dusze WOLNEGO człowieka a nie niewolnika !!

[2014-11-27] Gość
Greg, cieszę się, że wierzysz iż człowiek posiada duszę i jak mniemam, nie kończy życia. Jednak całe Twoje rozumowanie o wierze a zwłaszcza religii opierasz na podstawie tego co czynili i czynią ludzie. Gdybyś choć trochę spróbował wcielić się w myślenie Boga, zostawiłbyś to ludzkie, może zrozumiałbyś, że przez ludzkie czyny Bóg osiąga swoje wiedząc o naszej ogromnej ułomności. Oddziałują na Ciebie brednie typu Jezus miał żonę, modlitwa jest plagiatem, inna wiara jest lepsza. Zrozum mnie, że zgadzam się z Tobą w większości spraw o których piszesz i co z tego. Ciągle próbuję Ci powiedzieć odrzuć sprawy ludzkie, wprowadź pierwiastek boski, nadprzyrodzony, duchowy czy jak tam inaczej to nazwiesz i pomyśl, że on może przesłonić Ci drogę do "walki" o przyszłe życie. Sam piszesz, że to cud, że istniejemy a ja twierdzę, że to właśnie działanie Boga do tego prowadzi, czy to przy użyciu wcześniej Turków, czy obecnie islamu, jego zamierzenia wypełnią się do ostatniego i w to chciałbym , abyś uwierzył. Każdy naród ma swoją historię a jeśli Bóg mówi, że nawet liść na drzewie nie poruszy się bez jego wiedzy, to co dopiero zamierzył i realizuje po swojemu wobec człowieka, narodu, ludzkości. Rozumujesz jak kiedyś Żydzi, że Mesjasz sprawi, że będą wielcy, wybrani, jedyni najukochańsi na świecie i co? Pycha ich zgubiła, do dziś nie mogą się pozbierać, traktują świat jak goi. A my, ciągle cierpiący, okładani przez sąsiadów, tracący państwowość, a wcześniej jak piszesz słowiańską potęgę, jesteśmy , istniejemy z nadzieją, nie cudowną jak sam przyznajesz ale z nadzieją boską na powstanie przyszłej potęgi i poprowadzenia ludzkości dalszą chrystusową już drogą. Jego zabawki, jego świat, jego wola, jego drogi prowadzące ku temu Amen. Dzola

[2014-11-27] Gość
Od Kuklińskiego się odczep ! Zdradził nie Polskę tylko system i ruskich , nas z niego wyjął rzekłbym . I tak jak w 1920 sowieci mieli plany względem Europy tak i za Kuklińskiego też były plany szeroko omawiane już nie raz !!! Myślę , że co do Watykanu masz rację choć się na tym tak nie znam jednak żyłem za komuny i jeździłem po świecie . I to jest ta wiedza rozpowszechniana przez ruskich agitatorów o wielu Polskich wątkach w historii do dziś ! Gdzieś się tego nasłuchałeś i powtarzasz bzdety , takie gadanie ruskom jest na rękę !!!

[2014-11-27] Tomson
Wracając do meritum, jest jeszcze jedno b. ważne wydarzenie za rządów Zygmunta III Wazy, które pośrednio przyczyniło się do upadku Rzeczpospolitej. Mianowicie - unia brzeska z 1596r. Żeby wyjaśnić wagę problemu należy się cofnąć do czasów Kazimierza Wielkiego, który przyłączył (odziedziczył) część terenów Rusi Halicko-Włodzimierskiej z zamieszkującą tam w większości ludnością prawosławną. W rezultacie Polska utraciła swoją jednorodność wyznaniowo-narodową. Dobrze to rozumiał Kazimierz Wielki i prowadził politykę tolerancji religijnej zachowując prawo i obrządek kościoła prawosławnego (został za to obłożony klątwą papieską). Za późniejszych władców ta tolerancja już nie była tak mocno przestrzegana. Wyznawcy prawosławia nie mieli takich praw i przywilejów, jakie otrzymała szlachta oraz duchowieństwo katolickie (chodzi o czasy unii realnej z Litwą). Litewscy bojarowie otrzymywali takie same prawa, co szlachta polska, ale byli to wyłącznie ci bojarowie, którzy byli katolickiego wyznania wiary. Z kolei stan trzeci, czyli mieszczanie wyznania prawosławnego byli dyskryminowani. Dopiero za ostatniego Jagiellona Króla Zygmunta Augusta wydano przywilej dla innowierców szlacheckich Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tak więc w 200 lat po unii personalnej z Litwą prawosławni szlachetnie urodzeni dostąpili zrównania w prawach ze szlachtą katolickiego wyznania. Po unii lubelskiej wyznawców prawosławia jeszcze przybyło. Stanowili oni około 1/3 ludności Rzeczpospolitej. Ze strony Rzymu było wiele prób zbliżenia katolicyzmu z prawosławiem po wielkiej schizmie z 1054 r. Jedną z nich było podpisania tzw. unii florenckiej w 1439 r. W Polsce w walce o odzyskanie prawosławia dla papiestwa zabiegał zwłaszcza Stanisław Hozjusz, ten sam, który sprowadził do kraju jezuitów w 1564 r. (uważanych ponad sto lat później przez Chmielnickiego za prześladowców wiary prawosławnej). Trzeba też dodać, że sam papież Urban VIII żądał cofnięcia innowiercom i prawosławnym wszelkich praw, zaprowadzenia jednej wiary — katolicyzmu, a więc — jak pisze polski historyk Paweł Jasienica — "sprowokowania wojny domowej". Wybór na tron Zygmunta III Wazę okazał się być zaczynem zdarzeń, które miały kolosalne znaczenie w dalszych dziejach Polski. Jednym z nich było podpisanie w Brześciu Litewskim w 1596 r. tzw. unii brzeskiej. Projekt unii nie cieszył się poparciem całej szlachty czy możnowładców polskich. Katolicka szlachta kaliska, krakowska i poznańska wystąpiła w obronie prawosławia. Niechętny unii był też wielmoża kijowski, a więc osoba znająca Kresy doskonale oraz Konstanty Ostrogski, który chciał nawet zwołania synodu prawosławnego, a królowi groził wojną domową. Decyzja zapadła jednak w elitarnym gronie, wysokich hierarchów duchownych (katolickich i prawosławnych) i króla. Następstwem unii brzeskiej był podział społeczności prawosławnej na zwolenników unii – unitów i przeciwników – dyzunitów. Unia w niektórych rejonach cieszyła się powodzeniem np. na terenach obecnej Białorusi, jednak generalnie klimat na Kresach nie sprzyjał spokojowi. Duchownych prawosławnych obkładano klątwą za odrzucenie postanowień brzeskich. Zdarzały się napady na cerkwie ze strony polskiej i kościoły ze strony ruskiej. Przeciwnicy unii, szukali poparcia w prawosławnym państwie moskiewskim. Unia zamiast sprzyjać porozumieniu między Polska a Rusią, stała się narzędziem wykorzystywanym do zacieśniania kontaktów między Rusią a Moskwą — wbrew interesom Rzeczpospolitej. Jednak nawet i katoliccy możnowładcy zdawali sobie sprawę, że taka polityka wobec prawosławia jest już choćby z taktycznego punktu widzenia niebezpieczna. Spór o unię ciążył na polityce polskiej, szczególnie w kontekście zagrożeń wojennych, które nie szczędziły Rzeczpospolitej. Np. w czasie mobilizacji wobec tureckiej nawały w 1620 roku nawoływano, by zaniechać dotychczasowej polityki wobec prawosławia, gdyż połowa wojska miała składać się z Rusinów. Mimo to niewiele wskórano, choć Kozacy poparli wtedy Rzeczpospolitą. A kozaczyzna, niezbyt gorliwa religijnie, już wtedy wyrastała na jedynego obrońcę prawosławnego ludu i cerkwi. Po śmierci Zygmunta III, za panowania jego syna Władysława IV zauważyć można pewne zmiany w traktowaniu prawosławia, jednak ciągle na kresach postrzegano wiarę prawosławną jako uciskaną. "Nierówne traktowanie religii było jedną z przyczyn ciągłego wrzenia na Ukrainie" — jak sądził Paweł Jasienica. Tak napięta sytuacja prowadziła do wybuchu licznych buntów chłopskich i kozackich, z których najbardziej znane to powstanie Pawluka z 1638 i Chmielnickiego 1648 i choć w początkowej fazie miały one charakter prywaty, szybko pod hasłami walki z polskimi panami i katolicyzmem przeradzały się w konflikty na tle religijnym. Powstańcy masowo plądrowali kościoły katolickie, księży często zabijali. Mszczono się na jezuitach. Popi nawoływali do wojny chłopstwo kresowe. Sam Chmielnicki twierdził, że patriarcha kijowski tę wojnę błogosławił, „a kończyć Lachów kazał". Podczas kilku ugód które miały powstrzymać konflikt powtarzano wciąż postulat kierowany do strony polskiej, dotyczący zgody na wolność religijną i na zasiadanie patriarchy prawosławnego w senacie, tak jak zasiadali w nim dostojnicy Kościoła katolickiego. W umowie zborowskiej mającej na celu zażegnanie konfliktu pojawił się punkt mówiący o tym, że metropolita prawosławny będzie mógł sprawować urząd w Kijowie. Storpedowali ten punkt biskupi katoliccy, którzy też absolutnie nie zgadzali się na zniesienie unii. Również w czasie prac nad porozumieniem hadziackim, który był ostatnią szansą na rozumne załatwienia sprawy Ukrainy, kler katolicki wymógł jak najmniejsze ustępstwa wobec Kozaków. Następstwem powstania Chmielnickiego były wojny z Rosją, ze Szwecją z Turcją i Tatarami, z Brandenburgią i Siedmiogrodem. Historycy szacują, że w wyniku tych wojen ludność Rzeczypospolitej zmniejszyła się o co najmniej 30% !!!. Porównywalnie tyle ile podczas II wojny światowej. Równie ogromne były straty ekonomiczne. Po tych wydarzeniach Rzeczpospolita się już nigdy nie podniosła. Unia brzeska nie była bezpośrednią przyczyną upadku Rzeczypospolitej, ale w moim przekonaniu wraz z zawartą unią lubelską w 1569r. pomiędzy Królestwem Polskim, a Wielkim Księstwem Litewskim pośrednio do tego się przyczyniła.

[2014-11-28] Tomson
Wracając do meritum, jest jeszcze jedno b. ważne wydarzenie za rządów Zygmunta III Wazy, które pośrednio przyczyniło się do upadku Rzeczpospolitej. Mianowicie - unia brzeska z 1596r. Żeby wyjaśnić wagę problemu należy się cofnąć do czasów Kazimierza Wielkiego, który przyłączył (odziedziczył) część terenów Rusi Halicko-Włodzimierskiej z zamieszkującą tam w większości ludnością prawosławną. W rezultacie Polska utraciła swoją jednorodność wyznaniowo-narodową. Dobrze to rozumiał Kazimierz Wielki i prowadził politykę tolerancji religijnej zachowując prawo i obrządek kościoła prawosławnego (został za to obłożony klątwą papieską). Za późniejszych władców ta tolerancja już nie była tak mocno przestrzegana. Wyznawcy prawosławia nie mieli takich praw i przywilejów, jakie otrzymała szlachta oraz duchowieństwo katolickie (chodzi o czasy unii realnej z Litwą). Litewscy bojarowie otrzymywali takie same prawa, co szlachta polska, ale byli to wyłącznie ci bojarowie, którzy byli katolickiego wyznania wiary. Z kolei stan trzeci, czyli mieszczanie wyznania prawosławnego byli dyskryminowani. Dopiero za ostatniego Jagiellona Króla Zygmunta Augusta wydano przywilej dla innowierców szlacheckich Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tak więc w 200 lat po unii personalnej z Litwą prawosławni szlachetnie urodzeni dostąpili zrównania w prawach ze szlachtą katolickiego wyznania. Po unii lubelskiej wyznawców prawosławia jeszcze przybyło. Stanowili oni około 1/3 ludności Rzeczpospolitej. Ze strony Rzymu było wiele prób zbliżenia katolicyzmu z prawosławiem po wielkiej schizmie z 1054 r. Jedną z nich było podpisania tzw. unii florenckiej w 1439 r. W Polsce w walce o odzyskanie prawosławia dla papiestwa zabiegał zwłaszcza Stanisław Hozjusz, ten sam, który sprowadził do kraju jezuitów w 1564 r. (uważanych ponad sto lat później przez Chmielnickiego za prześladowców wiary prawosławnej). Trzeba też dodać, że sam papież Urban VIII żądał cofnięcia innowiercom i prawosławnym wszelkich praw, zaprowadzenia jednej wiary — katolicyzmu, a więc — jak pisze polski historyk Paweł Jasienica — "sprowokowania wojny domowej". Wybór na tron Zygmunta III Wazę okazał się być zaczynem zdarzeń, które miały kolosalne znaczenie w dalszych dziejach Polski. Jednym z nich było podpisanie w Brześciu Litewskim w 1596 r. tzw. unii brzeskiej. Projekt unii nie cieszył się poparciem całej szlachty czy możnowładców polskich. Katolicka szlachta kaliska, krakowska i poznańska wystąpiła w obronie prawosławia. Niechętny unii był też wielmoża kijowski, a więc osoba znająca Kresy doskonale oraz Konstanty Ostrogski, który chciał nawet zwołania synodu prawosławnego, a królowi groził wojną domową. Decyzja zapadła jednak w elitarnym gronie, wysokich hierarchów duchownych (katolickich i prawosławnych) i króla. Następstwem unii brzeskiej był podział społeczności prawosławnej na zwolenników unii – unitów i przeciwników – dyzunitów. Unia w niektórych rejonach cieszyła się powodzeniem np. na terenach obecnej Białorusi, jednak generalnie klimat na Kresach nie sprzyjał spokojowi. Duchownych prawosławnych obkładano klątwą za odrzucenie postanowień brzeskich. Zdarzały się napady na cerkwie ze strony polskiej i kościoły ze strony ruskiej. Przeciwnicy unii, szukali poparcia w prawosławnym państwie moskiewskim. Unia zamiast sprzyjać porozumieniu między Polska a Rusią, stała się narzędziem wykorzystywanym do zacieśniania kontaktów między Rusią a Moskwą — wbrew interesom Rzeczpospolitej. Jednak nawet i katoliccy możnowładcy zdawali sobie sprawę, że taka polityka wobec prawosławia jest już choćby z taktycznego punktu widzenia niebezpieczna. Spór o unię ciążył na polityce polskiej, szczególnie w kontekście zagrożeń wojennych, które nie szczędziły Rzeczpospolitej. Np. w czasie mobilizacji wobec tureckiej nawały w 1620 roku nawoływano, by zaniechać dotychczasowej polityki wobec prawosławia, gdyż połowa wojska miała składać się z Rusinów. Mimo to niewiele wskórano, choć Kozacy poparli wtedy Rzeczpospolitą. A kozaczyzna, niezbyt gorliwa religijnie, już wtedy wyrastała na jedynego obrońcę prawosławnego ludu i cerkwi. Po śmierci Zygmunta III, za panowania jego syna Władysława IV zauważyć można pewne zmiany w traktowaniu prawosławia, jednak ciągle na kresach postrzegano wiarę prawosławną jako uciskaną. "Nierówne traktowanie religii było jedną z przyczyn ciągłego wrzenia na Ukrainie" — jak sądził Paweł Jasienica. Tak napięta sytuacja prowadziła do wybuchu licznych buntów chłopskich i kozackich, z których najbardziej znane to powstanie Pawluka z 1638 i Chmielnickiego 1648 i choć w początkowej fazie miały one charakter prywaty, szybko pod hasłami walki z polskimi panami i katolicyzmem przeradzały się w konflikty na tle religijnym. Powstańcy masowo plądrowali kościoły katolickie, księży często zabijali. Mszczono się na jezuitach. Popi nawoływali do wojny chłopstwo kresowe. Sam Chmielnicki twierdził, że patriarcha kijowski tę wojnę błogosławił, „a kończyć Lachów kazał". Podczas kilku ugód które miały powstrzymać konflikt powtarzano wciąż postulat kierowany do strony polskiej, dotyczący zgody na wolność religijną i na zasiadanie patriarchy prawosławnego w senacie, tak jak zasiadali w nim dostojnicy Kościoła katolickiego. W umowie zborowskiej mającej na celu zażegnanie konfliktu pojawił się punkt mówiący o tym, że metropolita prawosławny będzie mógł sprawować urząd w Kijowie. Storpedowali ten punkt biskupi katoliccy, którzy też absolutnie nie zgadzali się na zniesienie unii. Również w czasie prac nad porozumieniem hadziackim, który był ostatnią szansą na rozumne załatwienia sprawy Ukrainy, kler katolicki wymógł jak najmniejsze ustępstwa wobec Kozaków. Następstwem powstania Chmielnickiego były wojny z Rosją, ze Szwecją z Turcją i Tatarami, z Brandenburgią i Siedmiogrodem. Historycy szacują, że w wyniku tych wojen ludność Rzeczypospolitej zmniejszyła się o co najmniej 30% !!!. Porównywalnie tyle ile podczas II wojny światowej. Równie ogromne były straty ekonomiczne. Po tych wydarzeniach Rzeczpospolita się już nigdy nie podniosła. Unia brzeska nie była bezpośrednią przyczyną upadku Rzeczypospolitej, ale w moim przekonaniu wraz z zawartą unią lubelską w 1569r. pomiędzy Królestwem Polskim, a Wielkim Księstwem Litewskim pośrednio do tego się przyczyniła.

[2014-11-29] Gość
Jako więzień króla polskiego car wraz z rodziną został najpierw umieszczony w rezydencji na Mokotowie, a potem w Gostyninie pod Płockiem, gdzie zmarł w 1612 r. W 1620 r. jego szczątki zostały przeniesione do Warszawy do

[2014-12-12] życzliwy
Panie Nowak.Pana poziom wiedzy o doktrynie oraz faktach związanych z chrześcijaństwem jest na poziomie zerowym.Jeśli chce się Pan prawidłowo wyedukować w tej dziedzinie to mistrzowską ofertę złożył Panu Dzola proponując Marię Valtortę. Radzę skorzystać zamiast beztrosko propagować herezje za które będzie Pan rozliczony przez Boga.Chyba,że stracił Pan już rozum lub nie jest Pan katolikiem.

[2014-12-12] G Nowak
@ zyczliwy, nie myli się Pan bo o doktrynie chrześcijańskiej wiem niewiele więcej niż zero. Ma Pan racje ale historia i dokumenty historyczne są obiektywne bo to są materialne źródła historii. Zresztą ide o zakład, że Chrystus nigdzie nie napisał ani nie mówił o doktrynie chrześcijańskiej. Jesli się myle, to prosze mnie poprawić. Nie pisze Pan nawet jakie herezje propaguję tylko robi mi wyrzuty po całości. Rozmiem, że jest Pan katolikiem, skoro tak to dlaczego chce mnie Pan edukowac dziełami Marii Valtorety której pisma kosciół wprowadził do indeksu ksiąg zakazanych i uznał za wariatkę a potwierdził to nawet ostatni papież ? Ludzie, opamiętajcie się. Nie mylcie wiary w Boga z bezgranicznym poddaństwem kościelnym hierarchom. Zresztą czy Jezus gdzies mówił o herezjach czy może wymyślili to pojęcie biskupi na własny użytek aby sprawować bardziej totalną kontrole nad owieczkami ? Pewnie wielu się to nie spodoba ale obawiam się, że Watykan to siedlisko zła: pranie brudnej kasy, przekrety finansowe, udziały w mafii, seksualne sekty, udziały w tajnych porozumieniach z politykami itp. Duża część z tych hierarchów to ludzie którzy nie tylko nie żyją głoszoną wiarą ale jej szkodzą. Ale może Maria Valtorta ma racje, może to Watykan jest głosicielem zła ?. Ja tego nie wiem kto ma racje, ale bardziej bym zaufał tej biednej kobiecie niż Watykanowi.

[2014-12-12] G Nowak
@ zyczliwy, nie myli się Pan bo o doktrynie chrześcijańskiej wiem niewiele więcej niż zero. Ma pan racje ale historia i dokumenty historyczne są obiektywne bo to są materialne źródła historii. Zresztą ide o zakład, że Chrystus nigdzie nie napisał ani nie mówił o doktrynie chrześcijańskiej. Jesli się myle, to prosze mnie poprawić. Nie pisze Pan nawet jakie herezje propaguję tylko robi mi wyrzuty po całości. Rozmiem, że jest Pan katolikiem, skoro tak to dlaczego chce mnie Pan edukowac na dziełach Marii Valtorety której pisma kosciół wprowadził do indeksu ksiąg zakazanych i uznał za wariatkę a potwierdził to nawet ostatni papież ? Ludzie, opamiętajcie się. Nie mylcie wiary w Boga z poddaństwem kościelnym hierarchom. Zresztą czy Jezus gdzies mówił o herezjach czy wymyślili to pojęcie biskupi na własny użytek aby sprawować bardziej totalną kontrole nad owieczkami ? Pewnie wielu się to nie spodoba ale obawiam się, że Watykan siedlisko zła, pranie brudnej kasy, przekrety finansowe, seksualne sekty, udział w tajnych porozumieniach z politykami itp. Duża część z tych hierarchów to ludzie którzy nie tylko nie żyją głoszoną wiarą ale jej szkodzą. Ale może Maria Valtorta ma racje, może to Watykan jest głosicielem zła. Ja tego nie wiem kto ma racje, ale bardziej bym ufał tej biednej kobiecie niż Watykanowi.

[2014-12-12] G Nowak
Z tego co obserwuje tylko na tym forum, tematyka religii jest wśród Polaków tematyką biało-czarną. Albo swój albo wróg, albo wierzący albo przeklęty poganin. Straszne, zycie takie przecież nie jest, ma mnóstwo odcieni szarości. Chyba nie ma nawet czegoś takiego jak prawda bo sa tylko inne punkty widzenia.

[2014-12-13] krakus
A kler jak był tak będzie i nikt ich z Polski nie wyrzuci i dalej będa robić swoją polityke. Dziwi mnie że biskupi sie wycofali z dzisiejszej manifestacji Kaczyńskiego. To bardzo niepatriotyczne.

[2014-12-13] G Nowak
@ krakus. Wycofanie biskupów z manifestacji akurat mnie nie dziwi. Hierarchia w Polsce była zawsze kunktatorska, wystarczy sobie przypomniec jak się zachowywali kiedy Polska odzyskiwała po I ws niepodległość. Powiem tak, wiedzą, że jawna walka z pro Brukselską władzą reprezentowaną przez PO może kosciołowi tylko zaszkodzić. Nie będą więc ucinac ręki która ich karmi. To już nie ten ideowy Kosciół który walczył z komuną. Jak Pan podliczy ile płynie cyklicznie z budżetu na katechetów, pensje, zusy, zabytki itp. to są kolosalne kwoty które można stracić. Jedynie rydzykowe bractwo poda rekę Kaczyńskiemu :) A co do tego, że duchowieństwa nikt z Polski nie wyrzuci - to mam trochę inne zdanie. Jeśli tak się zdarzy, że do Europy wejdzie wojujący islam, to ide o zakład, że za 20-30 lat będzie w Polsce taki terror władzy, że każdy zakonnik czy ksiądz zostanie wydany na targ niewolników do Ązji środkowej a w Polsce nie będzie Koscioła na którym będzie widniał krzyż. To bardzo przykre ale niestety może być prawdziwe bo życie mogą zachować w islamie tylko ci, którzy przejda na islam. To będzie tragedia dla ludzi głeboko wierzących - czy dać głowe za wiarę, czy uratować życie ? Oby tak sie nie stało ale dotychczasowe praktyki państwa islamskiego jednoznacznie na takie działania wskazują. Ludzie nie mają zielonego pojęcia jakie czasy się zbliżają. Ja porównuję to co nas czeka z najazdem Hunów i rozpadem imperium rzymskiego. O, albo z wprowadzeniem chrześcijaństwa 1000 lat temu w Polsce. Przez 300 lat kosciół i władza królewska w Polsce Piastów przy nieraz przy pomocy posiłków bratniego narodu niemieckiego krwawo tłumiły bunty religijne Polaków którzy co rusz wracali do swoich pogańskich wierzeń (bunt Masława). Chciałbym się mylić ale takie same czasy nadchodzą i teraz. Islam jest religią totalną, tam nie ma rozdzielności życia świeckiego od religijnego. Pierwsi którzy dadzą głowy będą wszelkiej maści odmienni seksualnie, lewica i kler. Wszyscy będziemy się żarliwie modlić i każdy będzie głęboko wierzący - ale po cichu, w domu, albo może nawet tylko w myślach żeby nie wzbudzić podejrzeń a niektórzy ze strachu może już nawet tylko do Allaha.

[2014-12-13] życzliwy
Panie Nowak.Przecież ja Pana nie zmuszę do pójścia do kośćioła, a co dopiero czytania perły jaką jest w/w dzieło.Radzę Panu jednak inne wątki rzeczywistości zostwić chwilowo w lamusie i czekać,aż Pan do nich dorośnie.W innym razie zrobi Pan sobie krzywdę,a tego Pan nie chce.Prawda? Proszę pomyśleć co Pan zrobi gdy trzeba się będzie leczyć na nogi,gdyż na głowę już będzie za póżno. Analizy giełdowe-to coś dla Pana. Nie jestem żadnym guru radzę Panu jedynie z dobrej woli.

[2014-12-13] LL
Panie Grzegorzu, ma Pan z ojcem Rydzykiem znacznie więcej wspólnego niż by Pan chciał. Jeśli chodzi o poglądy, to jego media są jedynymi ogólnodostępnymi, w których choć część treści jest zbieżna z pańskimi poglądami.

[2014-12-14] XYZ
Pan powinien zrozumieć,że wszystkie drogi nie prowadzą do Rzymu,ale do Tel Avivu. Watykan proszę Pana jak wiele innych stolic,znajduje się tylko na trasie. Tu http://gazetawarszawska.com/pugnae/755-kaczynski-na-taczke podaję przykład - oczywiście jeden z tysięcy.Proszę pawiętać ,że człowiek ma rozum żeby go używać.

[2014-12-14] Dzola
Greg, po pierwsze dzieło Valtorty było owszem na indeksie Watykanu lecz od kilkudziesięciu już lat stoi również na półkach i tam. Jedyna zastanawiająca sprawa z tym Poematem to taka, że jakoś dziwnie nie może się przebić na pierwsze miejsca do studiowania dla chrześcijan, że o innych nie wspomnę (ale to już sprawa innych sił, nie ludzkich). Greg, ciągle nie możemy dogadać się co do wiary, duchowości a tym samym dążenia do wiecznego życia po śmierci a nie wiary w struktury,w Watykan w ludzi. Ta konwersacja nie polega na zrobieniu z Ciebie wroga. Polega na pokazaniu wartości boskich, prowadzących niełatwymi drogami (tymi , które i Ty wymieniasz) do wiecznej szczęśliwości. Daj wierzącym wierzyć, tak jak ja daję niewierzącym iść swoją drogą. Mogę z nimi rozmawiać, modlić się za nich, lecz ich nie przeklinam, nie wyśmiewam, nie uważam, że nie mają prawa do swych wyborów. Tylko proszę, nie odrzucaj wiary i wierzących, ludzkim sposobem myślenia typu są wykorzystywani przez Watykan, przez kler, są ciemni albo zapatrzeni w ładne słówka czy jakieś bezsensowne obietnice itp. Tak, to też ma miejsce ale uwierz mi, jako komuś, kto tego również doświadcza ale i komuś, kto doświadcza również rzeczy ponadnaturalnych (piszę to z pełną świadomością), nie ma innej drogi jak droga usłana kamieniami i cierniami. Jezus mówi, że "nikt nie wejdzie do królestwa inaczej jak przeze mnie", czyli nie łatwą, prostą drogą usłaną przyjemnościami, zbytkami, lecz wręcz przeciwnie wszelkiego rodzaju przeciwnościami. I tego doświadczają prawdziwi wierzący, nie ci, którzy w 90% się nimi określają. To bzdura. Jest ich najwyżej 25-30% a z tego na dodatek kolejne 30% tych najbardziej oddanych, na co dzień przeżywających swe krzyże. Ale te krzyże tak naprawdę niosą z radością nie tylko za siebie ale przede wszystkim za Ciebie, za Kościół, za Watykan, za morderców, za wszystkich ludzi na świecie. Walczą o świat, bo widzą współbraci staczających się w bezpowrotną przepaść. Jeśli ich zabraknie, jeśli szala nieprawości przekroczy szalę dobroci na tym łez padole, wówczas się zacznie - a myślę, że już żyjemy w czasach ostatecznych - rozliczenie ludzkości za swe dotychczasowe postępowanie. Nie myśl, że masz drogę zamkniętą, przeciwnie, dopóki żyjesz, wystarczy Twoje jedno słowo, jeden gest w kierunku Boga ( nie ludzi) a wszystko przed Tobą. Zacznij a ruszy lawina. Przed Tobą świat o wielu więcej wymiarach niż ten marny, ubłocony, opajęczony, który znasz Ty i wielu innych. Ale uprzedzam, nie łatwy, świat z wrogami, przy którym ci na ziemi to tylko jakieś niezgrabne namiastki. Szukaj, myśl, zastanawiaj się. Nie daj sobie wmówić, że wraz z ludzką śmiercią znikniesz jak pies, jak błoto, jak wspomnienie. Pierwszym krokiem może a u Ciebie wręcz musi być odrzucenie całego tego nawisu ludzkiego postępowania i rozumowania, ktoś chce, abyś w tym tkwił i tak myślał. Jeżeli się od tego nie oderwiesz, nie spróbujesz, zostaniesz tu gdzie jesteś, z kupą kasy, ale i z "kupą" gdzieś kiedyś tam. Do dotyczy także i wielu innych spośród nas. Przy okazji świąt życzę owocnych rozważań i poszukiwań. HEY Dzola.

[2014-12-17] perez
Greg, bardzo cenię Twoje rozważania społeczno-gospodarcze, ale w kwestiach religijnych jesteś trochę niespójny. Polacy wydający kler na pastwę muzułmanów? Nie sądzę. W sytuacji zagrożenia znowu 90% Polaków będzie praktykującymi katolikami. Jak trwoga to do Boga. Sam jestem wierzący, z ograniczonym zaufaniem do organizacji kościelnej. Niemniej, uważam że Kościół w Polsce będzie miał dużą rolę do odegrania, podobną do tej którą odegrał w czasie komuny. Tylko religia może być spoiwem Narodu i uchroni go przed utratą tożsamości i kraju. Nie wierzę w to by jakakolwiek władza w Polsce była w stanie bronić polskości (raczej będą bronić swoich partykularnych interesów, co oznacza że sprzedadzą nas za kilka srebrników). Dlatego wspieram Kościół Katolicki w Polsce (finansowo i, jak mogę, to również czynem) i pielęgnuję tradycje polskie, silnie związane z chrześcijaństwem. Pozdrawiam.

[2014-12-17] LL
Dzola, Perez, dzięki za wartościowe wpisy. Dzola chciałbym umieć tak to przeżywać jak Ty. Czasem mam obawy, że nie umiem wierzyć, tylko trwam w kościele, ze względu na jego mądrość w sprawach społecznych. Może kiedyś i ja tak uwierzę. PZdr.

[2014-12-18] Dzola
LL, wiara z pozoru jest łatwa, lecz tak naprawdę to walka na śmierć i życie i nie z ludźmi i tym światem. Poczytaj "Twierdzę" Teresy z Avila. To skrót wewnętrznej drogi i walki z samym sobą, ze złym. Sami nie damy rady, ale mamy to najważniejsze co rusza lawinę. Wolną wolę i zgodę, całkowite oddanie się Bogu. W każdej, nawet najdrobniejszej sprawie. Nic nie robisz sam, czekasz a wszystko wokół zaczyna się dziać innym, boskim rytmem. Od dwóch lat to czynię, rzuciłem giełdę, oddałem się Bogu i się zaczęło. To inny świat, inny wymiar, inna płaszczyzna. Trzeba uważać na pychę, wyższość, stare ludzkie przyzwyczajenia (te niedobre), które ciężko porzucić. Piszę to nie dla wywyższenia, pokazania czegoś, tylko pokazania prawdziwej drogi dla chrześcijan, dla tych co czytają i nie wiedzą tak naprawdę nic o swej wierze. Trzeba wielkiej cierpliwości w wolnym ale systematycznym poprawianiu siebie. Zaczną się pierwsze przebłyski, inne spojrzenie na świat, ludzi i przyziemne, codzienne sprawy. Stajesz powoli ponad to wszystko. Długo by pisać, dyskutować i rozważać. Chętnie odpowiem na jakieś pytania. Pozdrawiam Dzola

[2014-12-24] G Nowak
@ Dzola, zbierałem się żeby ci cos mądrego napisać ale po pierwsze mam szpital w domu a po wtóre mój umysł był na tyle roztrzepany, że nie miałem żadnej sensownej chwili refleksji aby skupic się nad napisaniem czegoś mądrego co napisałeś ostatnio Ty. Dzola, nie da sie ukryć, miewalismy prawie identyczne zdania co do zachowania rynków giełdowych ale w jakiś sposób różnimy sie co do pojmowania rzeczywistości i duchowości. Cieszy mnie to w jaki sposób umujesz te róznice. Nie ma w tym zła ani zawiści a wrecz Twoja troska o mój stan ducha i zrozumienia. Dzola, doceniam ten twój styl i stan twojego prawdziwego ego, zwłaszcza w dzisiejszym świecie w którym widzenie świata jest czarno-białe. Doceniam, szanuje, że masz tak jasno ukształtowany pogląd na świat. Kupa kasy nigdy mnie nie interesowała choc doceniam życie doczesne. Staram sie być obiektywny i godzić rozum z ideą i wartościami. Nie jest to łatwe kiedy widać jak straszne czasy przed nami i jak niewielu zdaje sobie z tego sprawę. Konkludując, żeby nie zanudzać reszty pewnie powinniśmy kiedyś spotkać sie przy starpolskiej beczułce dobrego "napitku" aby pogaworzyc. Trzeba by było się emailowo umówić kiedyś na priv aby był kontakt na przyszłość. Na dzisiaj życzę Tobie i całej Twojej rodzinie Zdrowych Radosnych i Spokojnych Świat Bożego Narodzenia.

[2014-12-27] G Nowak
@Perez, nie widze w tym niespojności. Jak PRL był pod butem Moskwy to mieliśmy nie tylko wojskowych doradców z Kremla ale i ich wojska, swoje SB, podległe partie itp. Aktualnie będąc półkolonią Zachodu mamy doradców ekonomicznych z BS, MFW, doradców rządowych itp. Nie wyobrażam sobie, że nie będziemy mieć rządu podległego islamowi jeśli ten zagarnie co najmniej z pół Europy. Zwłaszcza, że islam jest systemem totalnym więc przy udziale jakiejś tajnej policji i ewentualnie wojska jedną z pierwszych decyzji będzie wysyłka całego kleru na targ niewolników albo eksterminacja na miejscu. Dlatego napisałem, że nie zdziwi mnie jak w Polsce nie będzie kościoła na którym znajdziemy krzyż a z księży ostaną się tylko ci którzy odpowiednio wcześnie zrzucą sutannę i zaszyją się gdzieś na prowincji pod innym nazwiskiem. Jakąś cenę polityczną za podległość mocarstwu zawsze się płaci. Najpierw pod nóż pójdzie cały kler a na drugim miejscu będą chwalący się dzisiaj swoimi odmiennymi preferencjami seksualnymi. W islamie dla takich grup nie ma miejsca, to chyba żadne odkrycie. Terror tajnej policji może być jak nie z naszej bajki. Oby tylko po domach pochowanych biblii nikt nie szukał. Co Polacy się nie poddadzą ? Już się poddaliśmy - jesteśmy najbardziej inwigilowanym narodem w Europie. Przynajmniej w liczbie podsłuchów.

[2015-01-31] Gość
http://www.fokus.tv/program/prawdziwa-historia-rodu-borgiow/273

Dodaj komentarz

Podpis  
Dołącz obraz (jpg, png, gif)