Logowanie do serwisu
WiGometr - Indeks Nastrojów Inwestorów
Czy styczeń na gpw będzie ?
wzrostowy
spadkowy
horyzontalny

Głosuj

Zagłosuj aby zobaczyć wyniki ankiety.

Publiczny

>>> Przesmyk Suwalski terenem nowej wojny mocarstw ?

 

 

Przesmyk Suwalski – poligonem nowej wojny mocarstw ? 

 
 
Co kryje się za mapami ujawnionymi przez amerykańskiego gen. Bena Hodgesa – głównodowodzącego sił zbrojnych USA w Europie ? 
 
Przesmyk Suwalski został na amerykańskiej mapie zaznaczony w ten sam sposób jak Donbas i Syria. Czy obszar ten przewidziany jest jako teren kolejnego teatru działań wojennych między USA i Rosją ? Czy może chodzi o wciągnięcie Polski do wojny z Rosją ?
 
Czy po to zrealizowano i ujawniono w Polsce aferę podsłuchową dzięki której został dokonany zamach stanu którego celem było odsunięcie proniemieckiej ekipy PO i zastąpienie jej proamerykańskim PiS ? Tego nie wiemy ale wokół Polski toczy się już wielka strategiczna gra o wciągnięcie naszego kraju do koalicji realnej wojny z Rosją. 
 
Ten tzw. przesmyk suwalski to 70-kilometrowy odcinek pogranicza polsko-rosyjsko-białorusko-litewskiego i jest strategicznie ważny dla Rosji jak i NATO. Rosja zajmując ten obszar mogłaby dzięki niemu połączyć obwód kaliningradzki z Białorusią, tworząc tym samym korytarz lądowy dla swoich wojsk. Zajęcie tych terenów umożliwiłoby również odcięcie krajów bałtyckich od Polski i reszty państw NATO. 
 
 
 
Według gen Bena Hodgesa Rosja ma znaczące siły marynarki oraz piechoty zgrupowane w okręgu kaliningradzkim które mogą odciąć dostęp do krajów bałtyckich. Według opinii gen Polko ten strategiczny rejon jest lekceważony przez sztab NATO, w jego opinii Polska powinna znacząco wzmocnić ten obszar. 
 
Interesujące jest także to, że po polskiej stronie przesmyku zlokalizowane są bardzo bogate złoża rud żelaza, tytanu i wanadu warte bln zł. Są to tzw. metale rzadkie i zarazem strategiczne surowce mogące być wykorzystywane w przemyśle kosmicznym i militarnym. 
 
A oto link do odtajnionych i opublikowanych na konferencji map generała Bena Hodgesa www.youtube.com/watch
 
 

Grzegorz Nowak 

serwis giełdowy amerbroker.pl 

 

13 grudnia 2015 r



Komentarze

[2015-12-13] Gość
@corazbardziejzawiedziony: Jak dziecko słowo daję ... 1. Wiedza kosztuje. Zapłać Pan i nie marudź. Albo sam bądź prorokiem za darmo. Wtedy będzie fair. :) 2. Mądrej głowie dość dwie słowie. Wystarczy ZE ZROZUMIENIEM czytać teksty p. Nowaka w otwartej części serwisu, żeby nie umoczyć.

[2015-12-13] GerroN
W przyszłym roku powinno rozpocząć się tworzenie Kompanii Obrony Terytorialnej na wschodzie Polski - Macierewicz wspominał w listopadzie o takich planach - http://niezalezna.pl/73129-w-przyszlym-roku-mon-stworzy-kompanie-obrony-terytorialnej-na-wschodzie-polski-wideo. Tak czy inaczej za późno na takie rzeczy. OT na wchodzie kraju będzie marginalna, ale dobre i opóźnienie wejścia wojsk Rosyjskich o kilka dni do Warszawy niż miałoby tego wcale nie być. Łask, Drawsko Pomorskie, Skwierzyna, Ciechanów i Choszczno – w tych miastach zlokalizowane zostaną bazy amerykańskiego sprzętu w 2016. Najbardziej ja tam widzę na wchód wysunięty Ciechanów tuż przed Warszawą ;]

[2015-12-14] mar
http://www.wspolczesna.pl/wiadomosci/suwalki/art/4926483,amerykanskie-wojsko-w-suwalkach-konwoj-przejechal-ulicami-miasta-zdjecia,id,t.html

[2015-12-14] Gość
Ten konwój amerykańskich transporterów Stryker - to stra spraw z wiosny br. OWSZEM - Białorus jest kluczowa. Jeżeli Putin zajmie Białoruś - a na to się zanosi wg źródła najpóźniej w 2-3 lata, to Okręg Kaliningradzki przestanie być izolowanym kotłem skazanym na klęskę przy braku dostaw morskich - a przerwanie tych dostaw jest łatwe. Teraz mamy granicę z Rosją tylko poprzez Okręg Kaliningradzki, z którego ciężko rozwinąć atak lądowy na Polskę, bo tam Mazuty, Kaszuby i teren jezior niedogodny do ataku, a dogodny do obrony - jak podczas wojny fińskiej. W dodatku izolacja i stosunkowo mały teren i krótka granica pozwalają na użycie zmasowanych środków nawet obecnego Wojska Polskiego i zduszenie tego kotła. Natomiast, gdy Białoruś zostanie zajęta, wtedy dojdzie nam kilkaset kilometrów granicy z Rosją na wschodzie. I to granicy pozwalającej na typowe uderzenie na szerokim froncie dużych sił pancernych na otwartej "równej" nizinie - jak za Napoleona, czy w I i II wojnie światowej. Dlatego Rosja reaktywowała w tym roku niedawno 1 Uderzeniową Armię Pancerną - i to na etatach gwardyjskich. Niestety "rekolekcje" w Soczi, jakie Putin udzielił Łukaszence, wskazują, że Białoruś zostanie poddana "dobrowolnemu" Anschlussowi w ramach propagowania "ruskiego mira". Chyba, że Białorusini się poderwą, a przynajmniej uznają to za pogwałcenie wolności - jak będzie, zobaczymy. Mentalność ludzi na Białorusi jest inna, niż Rosjan - Białorusin jest raczej cichy i skryty, dość sceptyczny wobec władzy, chociaż wychodzi z założenia, że "trudno, żyć trzeba", Rosjanin ze swoim charakterem to jakby przeciwieństwo Białorusina. No i religia - na Białorusi jest tysiąc katolickich kościołów - Łukaszenka pozwolił na odbudowę po wizytach w Watykanie za Benedykta XVI - aby ocieplić swój wizerunek i przerwać izolację polityczną. Jest też mniejszość polska, mocno patriotyczna i delikatnie mówiąc "sceptyczna" wobec "ruskiego mira". Rosja zresztą już od 2013-14 interesuje się "mostem suwalskim" - najpierw była "propozycja" Putina autostrady eksterytorialnej - zupełnie jak Hitler przed 39 żądał autostrady eksterytorialnej przez polskie terytorium dla połączenia Prus Wschodnich z Zachodnimi... Powtórzę tylko opinię źródła, że Białoruś jest kluczem dla równowagi w Europie Środkowej. Nie Ukraina - bo tam Rosja spotkała otwarty opór i zajęcie Ukrainy wywoła niekończącą się wojnę partyzancką, a ewentualne osadzenie marionetki Janukowycza [niby "dziwnie" o nim media milczą - to wcale nie jest dziwne...] na "tronie" w Kijowie z nadania Rosji - też byłoby szyte zbyt grubymi nićmi i raczej wzmogłoby opór. Natomiast jeżeli Białorus zostanie przejęta w miarę pokojowo, to siły białoruskie [armię mają całkiem silną i relatywnie nowoczesną] wesprą siły rosyjskie na granicy i zrobi się niewesoło, a Merkel z Putinem będą ustalali szczegóły stref wpływu w ICH Mittteleuropie,która to Mitteleuropa to warunek konieczny do powstania unii od Lizbony do Władywostoku.... Więc stawka wysoka - pocieszające, że Chiny to widzą i chcą zapobiec paktowi Putin-Merkel, Mitteleuropie przeciwstawiają partnerstwo "16+1" i pewnie zainterweniują na próby tworzenia groźnego dla hegemonii Chin imperium od Lizbony d Władywostoku. Dlatego Chiny tak wspierają małą Białoruś, dając np. kredyt 10 mld dolarów [dzień po udzieleniu wielkiej Rosji kredytu na 20 mld dolarów - czyli nieproporcjonalnie więcej na 1 km2 Białorusi względem terenu Rosji, czy licząc na 1000 mieszkańców], robią tam centrum logistyczne, wspólnie robią rakiety Polonez [TAK - to nie żart] i Bocian [też nie żartuję] i wspólne ćwiczenia wojsk chińsko-białoruskich na Białorusi, co bardzo spowalnia przejmowanie kraju przez Putina - inaczej Białoruś już dawno zostałaby wchłonięta, i to przy fecie wielokrotnie większej, niż przy okazji przejęcia Krymu... Ale rozwój wydarzeń i ostrożne przejmowanie Białorusi i tak nastąpi wg źródła - tu nie chodzi tylko o korytarz odcinający Bałtów - tu chodzi o zajęcie pozycji do zajęcia przynajmniej Polski, a i oskrzydlenia Ukrainy. Drastycznie pogorszy się sytuacja Polski - nie dość, że powstanie długa "goła" granica lądowa z Rosją, bardzo dogodna do "tradycyjnego" zmasowanego ataku i użycia dużych sił , to Okręg Kaliningradzki zagrozi oskrzydleniem Polsce - jego rola i położenie zmienią się diametralnie. Białorus to klucz do losów Polski i Ukrainy... Dobre jest to, że dość wysoki rangą dowódca US Army dostrzega niebezpieczeństwo militarne - chociaż w Waszyngtonie optyka jest inna, mianowicie polityczna, bo tam patrzą na wszystko jako na przeciąganie liny z Rosją w ramach negocjacji pod stołem o cenę i warunki przystąpienia Rosji do sojuszu przeciw Chinom - reszta to tylko działania taktyczne, wtórne i pomocnicze... Tyle, że na szczęście dla Polski, od 2009 i zwrotu USA przeciw Chinom - Rosja ani myśli wejść w układ jako junior-partner - Putin podbija stawkę swojej ceny i jednocześnie gra na unię od Lizbony do Władywostoku. Stąd irytacja Waszyngtonu rośnie i stąd kopanie się po kostkach z Rosją w Syrii i na Ukrainie na zasadzie "wet za wet". A wizerunkowo zwycięża Putin - zwłaszcza po ostatnim wejściu do Syrii. Obama pewnie nie podejmie żadnych stanowczych kroków wobec Rosji [dla pokazania jej "miejsca w szeregu"]- natomiast nowy prezydent to okazja dla "naturalnego" w tej sytuacji "nowego rozdania" i odbudowy wizerunku siły USA. Jeżeli Putin dalej będzie szedł w zaparte i co gorsza dla USA, dalej sprzedawał najnowsze technologie wojskowe Chinom [choć po sprzedaży Su-35, S-400, Amurów nie zostało mu zbyt dużo w zanadrzu - zresztą robi to samobójczo, zaprzepaszczając tę topniejącą przewagę, jaka Rosji została wobec Chin] - cóż, wtedy USA mogą się zdecydować na bardziej stanowcze "zdyscyplinowanie" Rosji wobec świata i pokazanie swojej hegemonii - nie tylko sankcjami, zamknięciem rynków finansowych i wojną cenową na ropę i gaz, czy wojną walutową przeciw rublowi, bo to niemilitarne "wprawki" i "ostrzeżenia". Wg źródła całkiem możliwa jest "pokazówka" - proxy wojna dla złamania obrazu siły Armii Rosyjskiej. Albo w Syrii, albo na Ukrainie, albo na Białorusi [jeżeli ta zostanie zajęta i nasycona siłami uderzeniowymi] - a może i w tych 3 miejscach naraz - pośrednio przez sojuszników, albo z otwartym udziałem US Army. Celem wg źródła mogłoby być wysadzenie Putina z siodła, wymuszenie jego ustąpienia po blamażu z tytułu klęski militarnej [i wychodzi, że to ma sens - proszę popatrzeć, jak Rosję zabolało zestrzelenie jednego samolotu bojowego przez Turcję] i w końcu....dokonanie przez USA dealu przeciw Chinom - już z nowym carem Kremla. To jest "właściwy" ostateczny cel polityki USA - otoczyć Chiny i związać je, ba, nawet walczyć z Chinami w dużej mierze rękami Rosjan. Dlatego postawa Polski winna być nader wstrzemięźliwa wobec obiecanek i planów USA, nie możemy się dać wciągnąć w walkę poza Polską, a z drugiej strony - warto mieć "plan B" np. szerszego sojuszu z Chinami. Podstawa to równoważenie i wyzyskanie wszelkich wpływów i po ich zrównoważeniu - wpływanie w sposób zdecydowany tak, aby sprawy poszły w pożądanym dla Polski kierunku. Zero emocji i sentymentalizmu i łapania się na tanie poklepywanie po plecach - potrzebny jest pragmatyzm i trzeźwe myślenie daleko do przodu. Czyli - własna polityka wschodnia Polski bez oglądania się na zdanie i politykę USA, która zmierza taktycznie do "wspierania" Polski, a naprawdę do taktycznego "napuszczania" Polski na Rosję w ramach negocjacji USA-Rosja o sojusz przeciw Chinom. Strategicznie USA to wróg Polski, bo identycznie jak w 2009, zamierzają nas sprzedać Rosji za ten sojusz antychiński ze strony Rosjan. Czyli konkretnie - konieczna polityka własna Polski na Wschodzie to np. wyciągnięcie ręki do Białorusinów i propozycja dołączenia do Polski jako równy partner - bez dominacji, jaką sprezentuje im na 100% Kreml. Najlepiej - podpierając się programem "16+1" i wspólnymi korzyściami. Wtedy, nawet jeżeli Rosja zajmie Białoruś, to po pewnym czasie Białorusinom łuski z oczu spadną, jak zobaczą, jak się ich traktuje i jaki to "raj" ten "ruski mir" - a wtedy oferta Polski stanie się dla Białorusinów atrakcyjna - tym bardziej, że uwiarygodni ją dawny sojusz Rzeczpospolitej Obojga Narodów - bo wtedy to ziemie i ludność Białorusi stanowiły największą część tzw. Wielkiego Księstwa Litewskiego [obecna Litwa to ułamek dawnego stanu]. Wtedy możliwe np. , że Białorusini sami wezwą Polaków na pomoc...ale to są sprawy na lata, a my tych lat nie możemy zmarnować i musimy koniecznie znacznie się wzmocnić ekonomicznie i militarnie i uniezależnić od wpływów różnych agend ze wszystkich stron...inaczej przepadniemy jako bezwolna marionetka i wtedy sprzedadzą nas na nowej Jałcie...

[2015-12-14] hahaha
Bądźmy poważni ... atakować Polskę żeby mieć korytarz z Białorusi do Królewca?? Żeby odciąć państwa bałtyckie ? Kpina z logiki. A nie prościej zająć 6x słabszą Litwe nie dotykając Polski ? Za Polską ujęłaby się nawet Szwecja a za taką Litwą ? Już nie mówie o ruskiej mniejszości na Litwie. Te złoża oczywiście są, tylko że wydobycie narazie droższe niż surowce :) No chyba że to Rosja ma się bronić, to już bardziej umocnienie tego rejonu ma sens :)

[2015-12-15] Gość
@hahaha - ten korytarz Rosjanie chcą uzyskać od 2013 "pokojowymi żądaniami" przez eksterytorialną autostradę. W momencie przejęcia Białorusi poziom zagrożenia Polski i Bałtów przejdzie z poziomu pomarańczowego na czerwony. Złoża suwalskie surowców strategicznych są, i to wyjątkowo bogate i wydobycie było już w pełni opłacalne po ich rozpoznaniu już za czasów PRL. Tyle, że ZSRR wprost tego wydobycia zabroniło. Powód prosty - za dużo było na Suwałkach bogatych złóż tytanu, którego wydobycie i handel niemal zmonopolizowali w swoim czasie Sowieci. A i teraz Boeing, MDD i Airbus i inni zależą od dostaw Rosji tego jak to mówią "rosyjskiego aluminium" - bo każdy duży samolot komunikacyjny i transportowy wymaga do budowy z 20 i nawet 50 ton tytanu. Od czasu PRL wiercenia i wydobycie głębokie przeszło rewolucję technologiczną, jest szybsze i tańsze - to jest najważniejszy atut i kapitał Polski, lewar do industrializacji i rozwoju i zatrudnienia. Dlatego budzi tak niepokój różnych wrogów Polski. Co do Rosji - ostatnio działa metodą faktów dokonanych za pomocą siły. Propaganda rosyjska zapewne by wymyśliła jakiś "powód" do zajęcia tej części Polski [przecież nawet do Alaski i Kaliforni Duma uchwala roszczenia, co dopiero żądać "należnych Rosji" ziem rozbiorowych - małe piwko dla kremlowskiej propagandy], a Rosja pewnie by to poparła groźbą użycia "prewencyjnego" ładunku jądrowego [np. w atmosferze na większej wysokości - takie plany snują Rosjanie wg intencjonalnych kontrolowanych przecieków wobec Warszawy] - zgodnie z tzw. "doktryną deeskalacji". Ta doktryna polega na tym, że zniechęca się przeciwnika bez broni atomowej, do obrony, przez pokaz siły Rosji, tj. odpalenie 1-2 ładunków na terenie przeciwnika dla pokazania determinacji Rosji - i przez to zmuszenia sojuszników zaatakowanego państwa do wymuszenia na zaatakowanym państwie separatystycznego pokoju, w pełni sankcjonującego zdobycze Rosji. Cwaniacka i złodziejska kalkulacja Rosji w tej doktrynie jest taka: "żadne mocarstwo nie zaryzykuje wojny jądrowej z powodu pewnego terytorium CUDZEGO państwa" - czyli "żaden Amerykanin nie będzie umierał za Suwałki". Zresztą eksterytorialna autostrada to pomysł "pokojowy", który niemal na pewno będzie poparty "alternatywą" typu - "albo dacie dobrowolnie, albo wojna". Natomiast w razie pełnoskalowej wojny wobec Polski i Bałtów, a nawet w przypadku ograniczonej wojny hybrydowej - np. na Litwie, działania w pierwszym rzucie na pewno najpierw obejmą tworzenie korytarza suwalskiego, bo to "droga życia" dla utrzymania Obwodu Kaliningradzkiego. Bałtowie i w tym Litwa, są owszem, nie do obrony, dlatego Amerykanie tak tam paradowali Strykerami i wzmocnili siły lotnicze. Zajmowanie samych Bałtów nie ma sensu z punktu widzenia wojskowego Kremla - nikt nie zostawia odsłoniętej flanki i nikt nie zostawia izolowanego strategicznego obwodu - jakim jest Kaliningrad. Jeżeli Rosja zajmie tylko Bałtów, to minimalnym przewidywanym przez Kreml krokiem NATO będzie pełna blokada Kaliningradu, który nie jest samowystarczalny. Podstawowy ruch to utrzymanie umocnionej strefy buforowej blokady lądowej z kawałka Litwy i z terytorium Polski. Czyli elementarny ruch wojsk z Polski - polskich lub obcych [NATOwskich] to wejście na Litwę dla zbudowania i obrony tego bufora [nie całej Litwy - nie da się] - wystarczyłoby wtedy poczekać i Kaliningrad padnie - rzecz nie do przyjęcia dla Kremla. Nieważne, czy Polacy i NATO tak zrobią, ważne, że tak wyglądają możliwe ruchy i przeciwdziałania przeciwnika wg Kremla i wg tej perspektywy Kreml będzie pragmatycznie planował, zabezpieczając się przed niekorzystnym scenariuszem [Kaliningrad to jedyny niezamarzający port rosyjski na Bałtyku - dlatego jest taki ważny, Leningrad zamarza w zimie i na dodatek Zatoka Botnicka mocno ogranicza jego rolę]. A to w sumie oznacza, że jak Rosja weźmie się za Bałtów, to i za Polskę - jedziemy na jednym wózku. Oczywiście można się poddać i zgodzić na kolejne, coraz łatwiejsze i bardziej roszczeniowe rozbiory Polski - tego chcesz @hahaha? Rosjanie grają o najwyższą stawkę nowego porządku świata, w którym chcą wyzyskać walkę USA z Chinami na zasadzie sprzedania się zwycięzcy za maksymalną cenę, Rosja na tym chce ugrać maksimum, chce być znowu docelowo supermocarstwem - najlepiej od Lizbony do Władywostoku, a droga do tego wiedzie przez Mitteleuropę [z likwidacją Polski jako "szkodliwego" suwerennego bytu] i potem przez ogranie także Berlina i reszty UE - poprzez siłę militarną Rosji. Co więcej - Kreml świadomie sam podbija stawkę - oni już dawno zdecydowali się pójść na całego i czekają tylko na rozwinięcie się sytuacji do dogodnego momentu w odpowiedniej fazie zdarzeń. Rosja gra wg maksymalnie agresywnej strategii - znacznie bardziej agresywnej, niż z czasów ZSRR, gdy obowiązywała formuła użycia broni jądrowej w razie jądrowego ataku USA lub NATO. Czyli - gdy obowiązywała doktryna użycia obronnego i jako druga strona. Zresztą tak samo robiło USA - to w sumie dawało równowagę, bo uznaną alternatywą było obustronne zniszczenie. Dzięki temu zimna wojna nie przeszła w jądrową zagładę. Teraz Rosja, prócz doktryny "deeskalacji" za pomocą zastraszania państw "nieatomowych" przez izolowane użycie broni jądrowej, przewiduje w doktrynie użycie broni jądrowej jako pierwsza strona - i to bez limitu - i to w razie, gdyby tylko "Rosja uznała swoje interesy za zagrożone" - czyli nawet nie w razie ataku [obojętnie - jądrowego, czy konwencjonalnego], ale zwyczajnie, bo tak sobie uznają wg dowolnie przyjętych kryteriów, że im to tak "pasuje" - i to bez wypowiedzenia wojny lub nawet ostrzeżenia. Dlatego tak groźne i ważkie są wypowiedzi Żyrinowskiego o "pewnym zmieceniu atomowym Polski" - w świetle doktryn militarnych Rosji to jest faktycznie szantaż i to bardzo ostry. Rosja w walce o nowy porządek świata i bycie supermocarstwem zerwała wszystkie bezpieczniki - jest dużo gorzej i niebezpieczniej, niż podczas najgorszego okresu "zimnej wojny". Takie działanie Rosji wynika z jej ambicji mocarstwowych - w okresie chaosu widzą swoją szansę na wybicie się i dlatego tak maksymalizują zbrojenia za wszelką cenę - bo będąc słabi ekonomicznie [PKB rzędu Włoch] starają się to nadrobić militarnie, w czym są mocni. Dlatego o spokoju i "pokojowych intencjach" ze strony Rosji ani nie ma mowy, BO IM TO SIĘ NIE OPŁACA, oni wiedzą, że w konfrontacji ekonomicznej słabną, co więcej słabną demograficznie [tego nigdy nie było, zawsze zwyciężali liczbą i rezerwami ludzkimi], a jednocześnie postępuje islamizacja - więc ostatnią rzeczą jest oczekiwanie od Rosji pokoju - oni tylko przez wojnę mogą utrzymać i zmienić swoją pozycję i aneksją terytoriów i ludzi odtworzyć zasoby - tak im pragmatycznie wychodzi z kalkulacji i to robią. Zresztą tak samo USA słabnie i dlatego dokładnie tak samo przez wojnę widzi jedyny sposób na odzyskanie pozycji. Jedynymi mocarstwami, którym zależy na pokoju są Chiny i Indie - bo one rosną dzięki pokojowi i rozwojowi gospodarczemu. Zresztą - niskie ceny ropy wręcz "przymuszają" Putina do rozpętania zawieruchy, najlepiej w obszarze wydobycia ropy na Bliskim Wschodzie. Wtedy ceny ropy skoczą. Syria i cnotliwa przykrywka walki z ISIS to tylko początek -celem jest bombardowanie instalacji nie tylko ISIS, wymuszenie blokad, przerwania dostaw od różnych państw - byle cena skoczyła, bo to teraz najbardziej dusi Rosję. Drugim celem jest przerwanie "nierosyjskich" odnóg "nowego jedwabnego szlaku" - bo wtedy ich [Rosji] wymuszona wartość dla Chin wzrośnie. Stąd niedawny "wypadek" z platformą wiertniczą na Morzu Kaspijskim i stąd coraz większy nacisk na Gruzję, przez którą ma przechodzić "nowy jedwabny szlak" do Turcji. "Dziwnym" trafem wypadek z azerską platformą [http://paliwa.inzynieria.com/cat/2/art/46141/ponad-30-ofiar-w-pozarze-platformy-wiertniczej-na-morzu-kaspijskim] miał miejsce parę dni po podpisaniu umowy o budowie nitki "nowego jedwabnego szlaku" przez Kazachstan, Morze Kaspijskie, Azerbejdżan, Gruzję, Turcję [http://forsal.pl/artykuly/908442,gruzja-chce-byc-czescia-jedwabnego-szlaku.html]. Dlatego Chiny tak krążą na Morzu Śródziemnym - raczej jako żandarm Rosji, żeby im nie pluła w kaszę a oficjalnie jako "sprzymierzeniec" przeciw ISIS. Wiem, że niektórzy idealiści będą mi mieli za złe rozwianie dziecinnie naiwnego idyllicznego obrazu "Rosji-bohatera" dzielnie walczącego z NWO lub z terroryzmem - a chodzi o interesy, wpływy i pieniądze za ropę - taka jest generalnie polityka mocarstw, a Rosja od kilkuset lat przoduje wśród nich w tym pragmatycznym podejściu do tematu...i w propagandowym maskowaniu swych interesów szczytnymi ideami dokładnie przeciwnymi do prawdziwych celów... Nie ma czegoś takiego jak "dobre mocarstwo" albo "bezinteresowna walka mocarstwa ze złem" - są tylko interesy danego mocarstwa, a już szczególnie wg turańsko-bizantyńskiego sposobu ekspansji i dominacji Kremla. OWSZEM - Rzeczpospolita rozwijała się na zasadzie dobrowolnej akcesji np. Litwy lub stanów pruskich - ale stanowiła wyjątek potwierdzający regułę - zresztą dlatego została rozebrana, gdy zaczęła podnosić się z kolan w XVIII w.- demokracja szlachecka była przez wieki solą w oku dla mocarstwowego scentralizowanego absolutyzmu Moskwy, Berlina i Wiednia i reszty Europy... Niestety to samo grozi nam dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, bo bardzo zagrażamy interesom wielu silnych graczy - dlatego oczy dookoła głowy i pragmatyzm do bólu na trzy ruchy naprzód...

[2015-12-26] Mieszko
Wiedza kosztuje.

Dodaj komentarz

Podpis  
Dołącz obraz (jpg, png, gif)